Jak bycie fizjoterapeutą wpływa na bieganie? Co motywuje biegaczy do pracy nad swoim ciałem? Jakie biegowe marzenia ma nasza rozmówczyni? Na te pytania odpowiada nam fizjoterapeutka i trenerka rozwoju motorycznego, ASICS Frontrunner Magdalena Głaszczka.

 

GO Blog:  Magda, z zawodu jesteś fizjoterapeutką. Twoja praca sportowcom kojarzy się głównie z nudnymi ćwiczeniami, które mają zapobiegać kontuzjom. Czy Ty też zanudzasz nimi ludzi?

 
Magdalena Głaszczka: W pracy staram się zawsze postawić na miejscu mojego pacjenta. Sama jestem osobą sprawną, wysportowaną i na pewno nie chciałabym wykonywać stu powtórzeń nudnego, prostego ćwiczenia. Nigdy w życiu! Osoby, które uprawiają sport, zwykle posiadają dużą świadomość swojego ciała, co daje mi jako fizjoterapeucie duże pole manewru w kwestii doboru ćwiczeń. Ćwiczenia, jakie stosuję u moich pacjentów, mają być ukierunkowane na dany problem. Mają pokazać pacjentom, dlaczego ich wykonywanie jest konieczne, oraz motywować do poprawy danej funkcji poprzez progres, jaki będą osiągali. Oczywiście muszą też być wymagające.

 

Czy praca fizjoterapeutki pomaga Ci w bieganiu? Jest łatwiej czy może, jak mówi przysłowie, szewc bez butów chodzi?

Zdecydowanie pomaga, ponieważ dużo łatwiej zauważyć mi własne słabości, wykluczyć pierwsze symptomy bólowe oraz poprawić wyniki. Kiedy obserwuję to, z czym zgłaszają się do mnie biegacze, utwierdzam się w przekonaniu, że o swoje ciało należy dbać. Pomijanie rozgrzewki, rozciągania i automasażu to najczęstszy błąd. Wydawałoby się, że bieganie to taki świetny sport – nie potrzebujesz niczego poza butami biegowymi i odrobiną chęci, wystarczy ruszyć się z domu na kilka kilometrów treningu. Być może to dlatego taka popularna dyscyplina i tak dużo osób biega, ale czy każdy z nas ma do tego odpowiednio przystosowane ciało? Na to pytanie może odpowiedzieć Ci fizjoterapeuta, wykonując prostą, funkcjonalną analizę, więc może łatwiej zapobiegać niż leczyć. Czy szewc bez butów chodzi? W swojej pracy muszę być nie tylko wiarygodna, lecz także stanowić przykład dla innych biegaczy w moim gabinecie. Nigdy nie zapominam o wyżej wymienionych częściach treningu oraz o treningu wzmacniającym i poprawiającym mobilność mojego ciała.

Przeczytaj również  Hulajnoga, czyli powrót do przeszłości

 

Jak to się stało, że pokochałaś bieganie? To łatwa czy trudna miłość?

Każdy biegacz to potwierdzi, że bieganie to trudna miłość. Często jest to praca nie tylko nad ciałem, lecz także umysłem i charakterem, a w kwestii tej miłości warto pokierować się sercem. Bieganie pokochałam ok. sześć lat temu. Początkowo zakładałam ubrania biegowe, buty oraz słuchawki i po prostu biegłam przed siebie po to, aby przewietrzyć umysł. Chaotycznie, bez konkretnego założenia treningowego – to stało się częścią mojego dnia. Czar szybko prysł – tak szybko, jak wylądowałam na masce samochodu, przez który zostałam potrącona na pasach. (Uważajcie podczas biegania, szczególnie w deszczowe wieczory). Po ponad miesiącu wróciłam do sprawności, ale z bieganiem rozstałam się na rok – nie sprawiało mi to już przyjemności. Po tym czasie w moim życiu pojawił się ktoś, kto na nowo przywrócił mi radość z biegania – moja druga połówka. I jedna, i druga miłość trwa do dziś.

 

Jak obecnie wyglądają Twoje treningi?

Zwykle wykonuję cztery treningi biegowe w tygodniu. Lubię wplatać w nie interwały i podbiegi, a także raz w tygodniu robię długie wybieganie. Obciążenie i kilometraż uzależniam od tego, do jakich zawodów się przygotowuję. Wielką przyjemność sprawiają mi treningi grupowe, podczas których mogę dzielić się swoją pasją z innymi biegaczami. Raz w tygodniu wykonuję trening wzmacniający całe ciało, ze szczególnym uwzględnieniem mięśni zaangażowanych podczas biegania. Duży nacisk kładę na wzmacnianie stabilizacji ciała, co zabezpiecza mnie przed kontuzjami. Kilka razy w tygodniu rozciągam się, roluję i pracuję nad mobilnością mojego ciała. Taki przepis na treningi świetnie się sprawdza i u mnie, i u moich pacjentów – biegaczy. Skąd wiem? Bo jeśli wracają do mnie, to tylko na profilaktyczną wizytę.

Przeczytaj również  Oczyszczanie organizmu sportowca – co jeść?

 

Gdybyś mogła wystartować już jutro w Twoim biegu marzeń, jaka byłaby to impreza?

Bieg moich marzeń? Chyba nie powinno być to dużym zaskoczeniem, że jak każdy biegacz marzę o maratonie. Mam nadzieję, że kiedyś urzeczywistnię swoje marzenie, być może za rok, może dwa. Nie wiem, kiedy dokładnie je spełnię, ale na pewno będzie to w Barcelonie, mieście, w którym się zakochałam.

 

Co musisz zrobić, aby to marzenie urzeczywistnić?

Przede wszystkim kupić bilet i oczywiście ciężko na to zapracować! Królewski dystans wymaga od biegaczy dużo zaangażowania, włożonego w przygotowania czasu i oczywiście pokory. Wiem zatem, że kiedyś moja praca zaowocuje medalem prosto z Zurich Marató de Barcelona.

 

Dziękujemy i w taki razie życzymy Ci tego medalu jak najszybciej!

Comments

comments

Comments

comments