Ciąża i poród to rewolucja w życiu każdej kobiety. Wraz ze zmianą społecznej roli, odpowiedzialnością za młodego człowieka idzie także zmiana psychiki oraz… ciała. Niezależnie od tego, jak przyszła mama jest w trakcie ciąży aktywna, będzie potrzebowała czasu, by dojść do siebie po dziewięciu miesiącach ciąży i porodzie. Na szczęście kobiety nie zostają z tym same, mogą skorzystać z porad trenerów specjalizujących się w pomocy młodym mamom w odzyskaniu formy sprzed ciąży lub wypracowaniu jej po tym okresie. Taką działalność prowadzi nasza nowa Ambasadorka GO Sport, Martyna Langowska.

 

GO Blog: Jako dziecko trenowałaś skok w dal i biegi krótkie. Co się stało, że przerwałaś nieźle zapowiadającą się karierę lekkoatletki?

Martyna: Z pewnością przyczyniły się do tego nawracające kontuzje. Byłam w klasie sportowej, więc grałam również w piłkę ręczną, nożną i koszykówkę. To są gry kontaktowe, zatem skręcenia stawu skokowego czy kolanowego to była moja specjalność. Przez to miałam wrażenie, że ciągle zaczynam od początku. Nie ukrywam, że głównym powodem był mój strach i chęć bycia normalną nastolatką. Kiedy wracam myślami do tamtych czasów, pojawia się smutek, bo bardzo mi tego brakuje. Powrót do lekkoatletyki przeszedł mi przez myśl jeszcze kilka razy, ale zdałam sobie sprawę, że jest to już niewykonalne.

Gdy podejmowałam decyzję o zakończeniu przygody z lekką atletyką, miałam 16 lat. Trafiłam do liceum, życie towarzyskie dopiero się zaczynało. Byłam bardzo zniechęcona na samą myśl o jeszcze większej ilości obowiązków. Teraz tego żałuję, bo po wygranej Lidze LA w Białymstoku z wynikiem w skoku w dal (5,31 m) zakwalifikowałam się do kadry Polski. Myślę, że jak na takiego kurdupla z drugiej klasy gimnazjum to całkiem niezły wynik. (śmiech)

Ale nie porzuciłaś sportu na dobre. Zrobiłaś kursy instruktorskie i skupiłaś się na aktywności kobiet w ciąży. Skąd pomysł na ten kierunek?

Chciałam być zupełnie kimś innym. W liceum chodziłam do klasy o profilu matematyczno-fizyczno-informatycznym i przyszłość wiązałam z budownictwem. Planowałam pójść na Politechnikę Gdańską, jednak w drugiej klasie stwierdziłam, że to zupełnie nie moja bajka i musiałam podjąć szybką decyzję o zmianie przedmiotów na maturze. Chciałam być bliżej sportu, bo mi tego strasznie brakowało, więc zdecydowałam się na AWF i wybrałam fizjoterapię. To nie było moje powołanie – wybór drogą eliminacji. (śmiech) Po licencjacie wróciłam do swojego miasta, a magisterkę robiłam zaocznie. Pracowałam na oddziale rehabilitacji i miałam potrzebę robienia czegoś więcej. Dowiedziałam się, że moja trenerka Marlena Wawrzyniak otworzyła klub, w którym prowadzi swoich podopiecznych. To było wyjątkowe miejsce! Umówiłyśmy się na spotkanie i przyjęła mnie pod swoje skrzydła. Dzięki niej nauczyłam się odpowiednio jeść i trenować. Zmieniłam swoją sylwetkę, którą tak pięknie zaniedbałam pierogami i alkoholem na studiach. (śmiech) Wiem, że to wszystko co teraz mam to mój upór i konsekwentne działanie, ale to Marlena dała mi pierwszego porządnego kopniaka, mówiąc: „Zrób ten kurs! Jesteś świetna! Nadajesz się!” I tak zaczęła się moja przygoda z fitnessem. Pomysł z ukierunkowaniem tego i połączeniem zawodu z aktywnością fizyczną pojawił się dopiero jak urodziłam synka. Podczas nocnych karmień intensywnie myślałam o swojej przyszłości. I wymyśliłam! Kiedy Staś miał pół roku, poszłam na studia podyplomowe z Holistycznej Opieki Okołoporodowej i każde kolejne kursy/szkolenia robiłam już w tym kierunku. Wszystko udało się zorganizować dzięki pomocy mojej mamy, mimo że karmiłam do 14 miesiąca.

Przeczytaj również  #AmbasadorGOSport: Joganka - Każdy może znaleźć odpowiedni dla siebie styl jogi

 

Jak bardzo praca ze świeżo upieczonymi mamami różni się od prowadzenia zajęć i treningów dla innych uczestników?

To zupełnie inna praca. Należy pamiętać, że przez dziewięć miesięcy zaszło wiele zmian w ciele kobiety. Zmieniła się postawa, występują dolegliwości bólowe lub też problemy z mięśniami dna miednicy czy rozejście mięśnia prostego brzucha (RMPB). Początki są trudne, bo musimy na nowo nauczyć się swojego ciała, które niestety nie chce nas słuchać. Praca z oddechem czy dnem miednicy wymaga skupienia, a my jesteśmy w domu z maluszkiem często po nieprzespanej nocy. Wszystko jest niezłym wyzwaniem i naprawdę bardzo mnie cieszy, że coraz więcej kobiet już w połogu rozpoczyna swój „powrót do formy”, że znajdują na to siłę i chęć. Niestety początki bardziej przypominają rehabilitację niż trening, ale wszystko w swoim czasie.

Nie tylko prowadzisz treningi, ale zajmujesz się też fizjoterapią i paroma innymi aspektami dotyczącymi kobiet w ciąży i po porodzie. Opowiedz trochę więcej o tym jak wyglądają Twoje usługi.

Kobiety w ciąży często mają dolegliwości bólowe kręgosłupa czy w obrębie miednicy. W tym okresie możemy zastosować odpowiednią terapię, a także taping (który jest całkowicie bezpieczny). Zastosowanie plastrów w ciąży jest bardzo szerokie. Wykorzystuje się je m.in. przy trudnościach z oddychaniem, w celu odciążenia brzucha czy przy obrzękach. Po porodzie natomiast zajmujemy się blizną po cc, RMPB lub nietrzymaniem moczu. Opieka okołoporodowa obejmuje bardzo wiele zagadnień. Naukę prawidłowego funkcjonowania z maluszkiem w ciągu dnia, opiekę nad noworodkiem, masaż dziecka, a nawet noszenie w chuście. Poza tym przygotowanie do aktywnego porodu, masaż relaksacyjny oraz wizytę poporodową.

 

Gdzie młode mamy i dziewczyny w ciąży mogą Cię znaleźć?

Zapraszam na mój profil na Instagramie @aktywna_mama, a także na FB. www.facebook.com/aktywnamama

Ile kosztuje taka kompleksowa usługa pomagająca wrócić do formy po ciąży?

Mamy najczęściej decydują się na pakiet ośmiu spotkań (800–1000 zł). Przez ten czas są w stanie nauczyć się pracy ze swoim ciałem, opanować technikę ćwiczeń, wrócić do równowagi (poprawić postawę ciała) i przy okazji pozbyć się bólu. Później śmiało zaczynają pracować same. Są oczywiście kobiety, które podejmują dłuższą współpracę, więc po pewnym czasie mamy już inne cele jak spalanie tkanki tłuszczowej. Warto zaznaczyć, że powrót do formy,  o którym jest mowa, to powrót do sprawności, prawidłowego funkcjonowania bez bólu.
Jeśli myślimy o wymarzonej sylwetce, to trzeba zabrać się za siebie w kuchni.

Przeczytaj również  Nauka pływania dla dzieci – kiedy zacząć?

Aby pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej, należy przyjmować mniej kalorii niż nasze ciało potrzebuje, a niestety w trakcie karmienia piersią potrzebujemy ich więcej. Dlatego w tym okresie nie eksperymentujmy, tylko jedzmy zdrowo i regularnie. Kawa z czekoladą na szybkie pobudzenie to nie najlepszy pomysł.

 

Jak dużo czasu i pracy potrzeba, by wrócić do formy?

Ciało kobiety zmieniało się dziewięć miesięcy, więc minimum tyle czasu musimy mu dać na powrót. W moim przypadku dokładnie tak było. Dziewięć miesięcy pracy w kuchni i na macie/siłowni. Zdrowe jedzenie, odpowiednia ilość wody i treningi trzy–cztery razy w tygodniu plus inne aktywności jak spacery czy odkurzanie. (śmiech) Najważniejsze to wracać do formy z głową. Robienie brzuszków nic nie da! Lokalnie nie spalimy tkanki tłuszczowej, a dodatkowo możemy sobie pogorszyć stan mięśni dna miednicy czy brzucha. To samo tyczy się biegania czy trampolin. Te aktywności są niewskazane po porodzie.

 

Z Twojej strony pewnie też wymaga to sporo czasu. Trenujesz coś także sama, czy nie starcza już na to zasobów?

Owszem, na początku było o wiele łatwiej, kiedy Staś nie raczkował. Im więcej potrafił, tym było trudniej. Teraz próbuję znaleźć czas rano, bo niestety po godzinie 17:00 mój organizm już odmawia. Kiedyś robiłam trening nawet jak nie miałam siły i ochoty, ale kiedy zostałam mamą, zmieniłam podejście. Słucham swojego ciała i robię to, czego w danym momencie ono potrzebuje. Najważniejsze być w zgodzie ze sobą.

 

Kiedy mam wolne popołudnie, to najchętniej…

Mogę inaczej? Gdybym miała wolne popołudnie, to leżałabym na kanapie i oglądała filmy! (śmiech) Oj, tak! To zrozumie tylko matka. Cisza, spokój i kanapa!

Comments

comments

Comments

comments