Rozmawiamy z Patrykiem Kopeciem, jednocześnie #AmbasadoremGOSport i pracownikiem sklepu GO Sport w Lublinie, członkiem kadry narodowej juniorów w badmintonie, kilkukrotnym medalistą mistrzostw Polski i wielokrotnym medalistą turniejów ogólnopolskich. Patryk brał również udział w wielu turniejach zagranicznych. Badminton to, jak sam mówi, jego pasja i sposób na życie.


GO Sport: Patryk, jak to się stało, że zacząłeś grać i trenować badmintona?

Patryk Kopeć: Mieszkałem w bloku tuż obok szkoły, w której odbywały się treningi. W mojej dzielnicy nie było osoby, która by nie miała styczności z badmintonem, jednak jedni kończyli grę szybko, a drudzy byli wytrwali, gra sprawiała im radość i zostali na dłużej. Moja przygoda z tym sportem trwa już dziewięć lat. Obecnie jestem zawodnikiem i trenerem Lubelskiego Klubu Sportowego ABRM Lublin, który bierze udział w rozgrywkach ekstraklasy.

 


Kiedy pierwszy raz w swojej karierze stanąłeś na podium?

Moje pierwsze podium to były zawody w kategorii „młodzik młodszy”, podczas których zająłem drugie miejsce. Gra w badmintona sprawiała mi ogromną frajdę, bardzo często oglądałem, jak moi starsi koledzy grali, starałem się ich naśladować.


Ile godzin tygodniowo trenujesz? Jak wygląda typowy trening badmintonisty?

Trenuje dziesięć razy w tygodniu, zaczynam pierwszy trening o godz. 6 rano, a po południu kolejny mam o 18:30. Nie zawsze udaje się przepracować według tego planu cały tydzień, ponieważ kalendarz ligi i turniejów jest bardzo napięty – praktycznie co drugi tydzień się gdzieś wyjeżdża.

 

Nie bywasz zmęczony takim trybem życia i trenowania?

Oczywiście, ale są to aspekty, nad którymi pracuję, ponieważ przychodzą momenty zawahania, w głowie setki myśli: po co codziennie wstaję o 5 rano, czy to ma jakiś sens?

Gdy jednak już zacząłem startować po całym kraju, uświadomiłem sobie, że badminton to jest to, co chcę w życiu robić i chciałbym, aby w przyszłości był to mój sposób na życie, tak jak dotychczas.

Przeczytaj również  #AmbasadorGOSport FitCouple: Wyniki przyjdą wraz z zaangażowaniem i pracą

 

Co najtrudniej opanować lub wytrenować w tej dyscyplinie?

Najtrudniejsze w badmintonie według mnie jest skoordynowanie pracy nóg i rąk, ponieważ ma to ogromny wpływ na grę – jeżeli zabraknie dojścia do lotki nogami, to jesteśmy do niej spóźnieni i często stawia nas to w trudniej sytuacji na korcie. Bardzo ważne jest również, aby nasza rakieta jak najszybciej sięgała lotkę, dlatego bardzo ważna jest koordynacja i mobilność.

Badminton to najszybszy sport rakietowy świata, rekord uderzenia lotki to 493 km/h!

Dlaczego rodzice powinni pokazać dzieciom właśnie badmintona? 

Uważam, że badminton to świetna dyscyplina, aby wyeliminować wady naszej postawy, popracować nad wydolnością, zwrotnością i koordynacją. Wzmacnia i kształtuje mięśnie całego ciała – bieganie za lotką, odbijanie rakietką czy ciągłe skłony pozwalają na wyćwiczenie mięśni nóg, ramion, brzucha i pośladków. Gra poprawia koordynację wzrokowo-ruchową, refleks. Pozwala także spalić ogromną ilość kalorii i można się przy tym świetnie bawić, ponieważ rodzi w nas ducha zdrowej rywalizacji.


Od czego powinno się zacząć? 

Jeżeli chcemy nabrać wprawy, musimy zacząć od podstaw, czyli wprowadzać nawyk prawidłowego trzymania rakiety, następnie skupić się na podstawowej pracy nóg. Bo talent – czy to w badmintonie, czy w innej dyscyplinie – istnieje, ale tylko do pewnego momentu. Później już wszystko zależy od naszej wytrwałości i sumiennej pracy, naszych codziennych nawyków, powtarzalności.


Czy masz swojego sportowego idola?

Moim idolem jest Viktor Axelsen, duński zawodnik, który w wieku 23 lat zdobył mistrzostwo świata. Jest fenomenalnym przykładem profesjonalnego sportowca, prowadzi kanał na YouTube i przedstawia rutynowe czynności, które pomogły mu osiągnąć ten sukces w naszej dyscyplinie. Podoba mi się również to, że nie zamyka się w sobie, tylko często w swoich filmach podaje dużo wskazówek.

Przeczytaj również  #AmbasadorGOSport Joanna Majewska: czym zajmuje się trener mentalny?


Co jest Twoim największym sportowym marzeniem?

Złoto igrzysk olimpijskich! To bardzo wymagający cel, ale zawsze sobie o nim przypominam, gdy mam chwile zwątpienia. Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł stanąć na podium w trakcie tego wyjątkowego widowiska sportowego. To działa jako silna motywacja, cel postawiłem sobie bardzo wysoki, ktoś może w niego wątpić, ktoś może się śmiać, ale to ja jestem kowalem własnego losu i to ja siebie będę rozliczać, a nie kto inny. Zgodnie z cytatem, który bardzo lubię: Celuj w księżyc, nawet jak nie trafisz, wylądujesz wśród gwiazd.


Co dała Ci grała w badmintona?

Dzięki tej dyscyplinie rozwinąłem się fizycznie i mentalnie. Badminton nauczył mnie, że aby coś osiągnąć w życiu, trzeba bardzo ciężko pracować, wyznaczać sobie cele i sumiennie, etap po etapie, dążyć do ich osiągnięcia. Dzięki badmintonowi poszerzyłem również moje grono znajomych, mam przyjemność pracować z najlepszymi zawodnikami w Polsce i trenerami, którzy reprezentowali nasz kraj na igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata.

 Najważniejsze to podjąć działanie, bo znam wielu zawodników, którzy po kategorii juniora skończyli grać i teraz tego żałują, zajmują się rzeczami, które nie sprawiają im radości. Ja uważam, że jeżeli człowiek ma swoją pasję, to powinien się tym zajmować i dążyć do tego, aby stała się jego pracą – sam, gdy prowadzę zajęcia z młodzieżą lub dorosłymi, w ogóle nie odczuwam, jakbym pracował.


Poza tym, że jesteś członkiem kadry narodowej, to prowadzisz też zajęcia, prawda?

Tak, poza tym, że sam trenuję, to dodatkowo prowadzę zajęcia – często przychodzą na nie chętni, którzy patrzyli na badmintona z zupełnie innej strony, większość ludzi kojarzy tę dyscyplinę z tego, że jest to sport, w który nie trzeba wkładać wysiłku, odbijanie lotki na plaży, przed domem i tym podobne. Dopiero po przyjściu na zajęcia i zagłębianiu się w tę dyscyplinę dochodzą do wniosku, jak wiele pracy trzeba poświęcić, aby dopracować dany element, że można się naprawdę bardzo mocno zmęczyć.

Przeczytaj również  Efektywny trening w 9 minut? Zobacz wideo od #AmbasadorówGOSport!

 

Czy widzisz rosnącą popularność Twojej dyscypliny?

Tak, badminton w Polsce staje się coraz bardziej popularny, wielu ludzi przekonuje się do tego sportu, gdy już zobaczą, jak wygląda profesjonalna gra. Coraz więcej organizowanych jest turniejów w całej Polsce, w różnych kategoriach wiekowych – nawet +70 lat. Jest to przykład na to, że w badmintona może grać każdy, nie wymaga on dużego wkładu finansowego, nie trzeba zbierać drużyny piłkarskiej, wystarczą dwie osoby, siatka, lotka i rakieta.

 

Dziękujemy za wywiad i życzymy dalszych sukcesów! Czekamy na najbliższą relację z zawodów badmintonowych!

Comments

comments

Comments

comments