Dziś mamy dla Was rozmowę z Piotrkiem, członkiem grupy GO Sport AK Sped, młodym zawodnikiem MTB. Rozmawiamy z nim o początkach jego przygody z MTB, treningu, diecie oraz tym, co w tym sporcie jest dla niego najważniejsze.

 

GO Blog: Cześć, Piotrek! Na początek powiedz, proszę, skąd u Ciebie w ogóle wziął się pomysł ścigania na rowerze?

Piotr Adamiec: Wszystko zaczęło się dzięki mojemu wujkowi, który pięć lat temu wybierał się na zawody w Skarżysku Kamiennej. Zapytał dzień wcześniej, czy nie chciałbym z nim na nie pojechać. Zgodziłem się bez zastanowienia. Wziąłem udział w tych zawodach bez żadnego przygotowania. Wcześniej co prawda grałem trochę w piłkę nożną w lokalnym klubie piłkarskim, ale nie miałem przygotowania do kolarstwa. Nie wiedziałem, z czym ono się je!

Była to dla mnie raczej forma zabawy, sprawdzenia, czym jest to całe MTB. Oczywiście, jak można się domyślać, nie osiągnąłem spektakularnego sukcesu, nie zająłem wysokiego miejsca. Wtedy jednak połknąłem kolarskiego bakcyla. W kolejnym roku, 2014, wystartowałem natomiast w dwóch edycjach Mazovii, dzięki którym upewniłem się, że chcę się nim zająć poważnie.

 

A jak wygląda Twój trening? Pracujesz z trenerem i masz ściśle określony plan, czy też idziesz czasem trochę na żywioł?

Nie pracuję z trenerem. Staram się słuchać starszych stażem kolegów kolarzy i łączyć w treningu ich porady i sposoby. Wykonuję trzy–cztery treningi tygodniowo – po prostu wjeżdżam do lasu i jadę przed siebie. Dość często jeżdżę też na pętli stworzonej na potrzeby Małej Ligi XC/MTB.

 

A jak często trenujesz? Zawodowcy robią to praktycznie codziennie, szerokim echem odbiły się treningi, które wykonywał Chris Froome na początku roku, gdy dzień w dzień jeździł praktycznie po 200 km?

Chris Froome? Daleko mi do jego poziomu. Poza tym trudno porównać mój trening z treningiem zawodowego kolarza, abstrahując od różnicy poziomów. Muszę pogodzić kolarstwo i szkołę (a jestem uczniem technikum budowlanego), co samo w sobie nie jest łatwe. Przez to także mój tygodniowy kilometraż nie jest stały.

Przeczytaj również  #AmbasadorGOSport poszukiwany!

 

Jesteś młodym zawodnikiem, jak zmienia się Twój trening na przestrzeni lat? Inaczej trenuje się jako dziecko?

Oczywiście! Kiedyś polegał on na tym, że jakieś dwa razy w tygodniu przez ok. godzinę jeździłem po różnych ścieżkach rowerowych. Zrozumiałem jednak z czasem, że aby polepszać wyniki, muszę zwiększyć intensywność treningu i jego czas trwania. Obecnie trenuję przede wszystkim częściej i bardziej intensywnie.

 

A co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

Nie postrzegam tak na pewno moich osiągnieć – zajmowanych miejsc na podium, medali, pucharów czy innych nagród. W tym sporcie najważniejszy jest dla mnie pierwiastek ludzki.

Jestem szczęściarzem, bo mam wokół siebie osoby, które mnie wspierają – trzymają za mnie kciuki, cieszą się z moich sukcesów i pocieszają, jeśli poniosę porażkę. Od 2017 roku jestem również członkiem drużyny GO Sport AK Sped, bez której nie wyobrażam sobie życia, jakkolwiek patetycznie może to brzmieć. (śmiech)

 

A na czym polega współpraca w GO Sport AK Sped? Ścigasz się na rowerze MTB, więc chyba nie przypomina to tego, co widzimy w kolarstwie szosowym?

Wbrew pozorom, wcale nie jest tak bardzo inaczej. Na maratonie MTB też można usiąść koledze na kole i współpracować na trasie prawie tak, jak robią to szosowcy.

 

Teraz trudne pytanie: czy uważasz, że to, że udało Ci się stanąć na podium czy zająć wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej, to efekt ciężkiej pracy czy talentu?

(Śmiech). Zawdzięczam to wyłącznie ciężkiej pracy – zarówno na rowerze, jak i siłowni. Oraz cierpliwości. Kiedyś ktoś powiedział mi słowa, które na długo zapadły mi w pamięci: „Żeby umieć wygrywać, trzeba umieć przegrywać”.

 

Zwracasz uwagę na swoją dietę?

Jasne, że zwracam. Ale nie ograniczam się do warzyw i fit-posiłków. Staram się jeść normalnie, ale zdrowo. Choć nie ukrywam też, że od czasu do czasu skuszę się na jakieś danie typu fast food lub czekoladę.

   
Przeczytaj również  #AmbasadorGOSport: Daniel Pietrzak – testy odzieży biegowej ASICS

 

Gdybyś nie jeździł na rowerze, co byś robił w życiu? Uprawiał jakiś inny sport czy może zająłbyś się czymś zupełnie innym?

Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie życia bez roweru. Na pewno jednak nie siedziałbym w domu na kanapie. Pewnie wybrałbym inny sport, może bieganie albo jakieś sztuki walki.

Piotrek, dziękujemy za rozmowę i życzymy Ci wielu sukcesów!

Dziękuję również!

Comments

comments

Comments

comments