Gdy niemal całkowicie porzuciłem asfalt i zacząłem biegać po górach, było to dla mnie naturalne posunięcie, nad którym długo się nie zastanawiałem. Bieganie w terenie zyskuje jednak na popularności, dlatego wiele osób zadaje pytanie o to, czy to moda, znudzenie tzw. klepaniem asfaltu czy może coś jeszcze innego? 

   

Niech rękę do góry podniosą ci, którzy choć raz zwątpili w bieganie. Nie w jego celowość, lecz raczej w to, że zawsze daje ono radość, entuzjazm, nie ma złej pogody do biegania itd. Ja zwątpiłem. Co więcej, wiele razy przyznałem, że nie lubię biegać, że mnie ono męczy i czasem nudzi. Naturalne zatem wydaje się, że szukamy zmiany. Impulsu, który pozwoli nam cieszyć się tą aktywnością na nowo, spojrzeć na nią zupełnie inaczej. Najczęściej skłaniamy się ku biegom górskim, z przeszkodami, triatlonowi i duatlonowi. Jak widać, od biegania tak zupełnie nie da się uciec, skoro nawet ci znudzeni bieganiem chcą dalej biegać. I dlatego bieganie w terenie – po górach, pagórkach, lasach czy na orientację – stało się najpopularniejszą i naturalną kontynuacją biegów płaskich.


Bieganie w terenie nie jest nudne!

Po pokonaniu setek czy tysięcy kilometrów na ulicach wszelkich miast i miasteczek wiele osób dochodzi do wniosku, że powtarzalność zabija entuzjazm. Takie same ulice, krawężniki, schematy, przewidywalność jest ogromna. W przypadku biegania w terenie czy po górach jest inaczej. Każde pasmo jest inne, każdy szlak to inna nawierzchnia, zmiana warunków atmosferycznych powoduje, że ta sama trasa staje się nieporównywalna i ten sam bieg może być zupełnie nowym, innym wyzwaniem. Liczba czynników i ich zmienność jest tak duża, że mimo tej samej trasy, przez cztery kolejne lata było inaczej – różnice w wynikach czołówki, tych samych zawodników były bardzo duże. I na koniec jeszcze jedno – choć wcale nie najmniej ważne. Doznania estetyczne, poznawcze, czyli przyroda i widoki. Tego nie da się ani opisać, ani przecenić. Trzeba choć raz samemu to przeżyć, by zrozumieć.

Przeczytaj również  #AmbasadorGOSport Sylwester Szwajca: Moją pasją jest aktywność fizyczna pod każdą postacią

 

Bieganie przełajowe jest zdrowe!

Asfalt potrafi dać się we znaki wielu osobom, których układ mięśniowy i kostny nie jest w idealnym stanie. Kolana, kręgosłup, staw biodrowo-krzyżowy i inne elementy czasem szwankują, a charakter tej nawierzchni może się do tego przyczyniać. Leśne i górskie ścieżki w tym względzie są dużo łagodniejsze i łaskawsze. Oczywiście, w terenie zdecydowanie łatwiej np. o skręconą kostkę, ale z doświadczenia wiem, że przed tego typu kontuzjami można w pewnym stopniu zabezpieczać się poprzez poprzez odpowiedni trening.

 

Bieganie w terenie daje szczęście!

Bieganie pomaga zredukować stres oraz może poprawić nam humor. Bieganie trailowe, zwłaszcza w górach, dzięki bogatym krajobrazom oddziałuje na psychikę dużo silniej niż miasto, nawet to najpiękniejsze. Oczywiście, można się zapomnieć podczas maratonu w Barcelonie, Rzymie czy Paryżu (tu nieco więcej o Maratonie w Paryżu), kiedy nasze oczy wręcz połykają kolejne zabytki, perły architektury i osobliwości tych metropolii. Nie da się jednak tych wrażeń porównać z doznaniami w górach. Góry uspokajają i wprowadzają nas w stan relaksu, gdy miasta i ich atrakcje oznaczają dla nas silne emocje poznawcze.

 

Bieganie w terenie czyni nas silniejszymi!

Tak, to prawda. Bieganie po płaskim to albo kolejne życiówki, albo spotkania towarzyskie, albo ten sam plan treningowy. Bieganie w zmiennym terenie jest bardziej angażujące dla naszego ciała – zmienność tempa, płaszczyzn ruchu, dodatkowe obciążenia wynikające z biegu z plecakiem, zapasem wody, suplementów i biegowych przekąsek, kontrola nawadniania i żywienia, odmiennego niż podczas biegów miejskich, czy wreszcie strategia biegu i rozłożenie sił. Wszystko to czyni nas silniejszymi nie tylko fizycznie, lecz także – a może przede wszystkim – mentalnie. Bo pamiętajmy, że o ile po asfalcie biega się nogami, o tyle w górach biega się głową.

 

Czy bieganie po górach stało się modne? Trudno na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Faktem jest, że biegi górskie, przełajowe czy na orientację przeżywają rozkwit i coraz trudniej o pakiety startowe na wiele imprez. To już nie tylko jeden czy dwa kultowe biegi w Polsce. Liczba startujących stale rośnie. Z rozmów z ich organizatorami wynika, że wiele osób startuje, bo biegi te stanowią wyzwanie, którego podjęcie daje im nie tylko satysfakcję, lecz także motywację do pokonywania przeszkód, trudności i barier innych niż na co dzień – zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym. Zapytałem, czy maraton po płaskim nie daje takiego kopa. I większość stwierdziła, że to właśnie trail running, a w tym również dystanse ultra, sprawia, że zaczynają czuć i wierzyć w swoją moc. Moi rozmówcy przyznają również, że czują, że inni patrzą na nich inaczej. Więc może jest w tym trochę mody na bycie silnym?

Comments

comments

Comments

comments