Te ciekawostki z historii zimowych igrzysk to dla niektórych prehistoria, ale warto pamiętać, że Polska jest jednym z zaledwie 12 krajów, które wzięły udział we wszystkich 23 zimowych igrzyskach olimpijskich. Spektakularnych sukcesów mamy w historii niewiele, pierwszy medal padł łupem biało-czerwonych w 1956 roku, a pierwszy złoty krążek – w 1972. Przy okazji trwających obecnie igrzysk przypominamy kilka ciekawych kart zapisanych przez zimowych olimpijczyków znad Wisły.

 
63 polskich sportowców pojechało do Pjongczangu na XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Po świetnym wyniku w Soczi w 2014 r. (sześć medali, najlepsze zimowe igrzyska w historii) i bardzo dobrym w Vancouver w 2010 r. (sześć medali, drugi najlepszy wynik w historii), kibice mieli rozbudzone apetyty. W niepamięć poszły lata 80. i 90., kiedy to sukcesów na zimowych igrzyskach nie odnosiliśmy w ogóle. Kolejne dni śledzenia zawodów coraz boleśniej weryfikują jednak oczekiwania, o powtórzeniu rezultatów z dwóch ostatnich igrzysk nie mamy już co marzyć, powspominajmy więc.

 

Szczęście pechowca – Franciszek Gąsienica Groń (1956)

Pierwszy w historii medal zimowych igrzysk olimpijskich dla Polski wywalczony został w niezwykle barwnych okolicznościach. Franciszek Gąsienica Groń był bardzo utalentowanym narciarzem, który w kadrze olimpijskiej (kombinacja norweska, czyli połączenie skoków i biegu narciarskiego) znalazł się zaledwie dwa lata po tym, jak zaczął w ogóle trenować skoki narciarskie. Występ na igrzyskach w Cortinie d’Ampezzo rozpoczął od upadku podczas pierwszego skoku. Kolejne dwa były już lepsze i pozwoliły mu zakończyć ten etap na 10. pozycji, ale nieszczęścia Polaka się nie skończyły. Dwa kilometry przed metą biegu na 15 km biegnący przed nim Włoch upadł i Polak wpadł w głęboki śnieg, tracąc cenne sekundy. Nie poddał się jednak i wywalczył pierwszy w historii medal dla Polski na zimowych igrzyskach, zajął trzecie miejsce.

Przeczytaj również  Joga – ćwiczenia dla ducha i ciała

 

Fair play ponad medal – Stefania Biegun (1960)

Dla współczesnego kibica biegi narciarskie to przede wszystkim Justyna Kowalczyk, warto jednak wiedzieć, że 60 lat temu Polki także liczyły się w świecie, a o braku medalu podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Squaw Valley (1960) zadecydowała… postawa fair play Stefanii Biegun, członkini sztafety 3 x 5 km. Sztafeta zajęła czwarte miejsce, lecz sklasyfikowana na drugiej pozycji reprezentacja ZSRR zgłosiła protest. Na jednym z zakrętów Finka (ostatecznie trzecie miejsce) nastąpiła radzieckiej zawodniczce na nartę i doszło do jej złamania.

Przedstawiciele ZSRR twierdzili, że zachowanie Finki było celowe i zażądali dyskwalifikacji. Biegun była świadkiem zdarzenia i to jej zeznanie miało być decydujące. Pojawiły się naciski, bo Polska i ZSRR były wówczas w mocnym sojuszu politycznym, ale biegaczka nie ugięła się, zachowała się fair i zeznała, że zdarzenie było przypadkowe. Finek nie zdyskwalifikowano, a Polki zakończyły zawody na czwartym miejscu. Gdyby do dyskwalifikacji doszło, Polki stanęłyby na trzecim miejscu podium.

 

Medal, którego miało nie być – Wojciech Fortuna (1972)

Wojciech Fortuna wygrał krajowe kwalifikacje do turnieju olimpijskiego, jednak uznano, że brak doświadczenia i sukcesów to zbyt duża przeszkoda i nie nadaje się on do kadry na zimowe igrzyska olimpijskie w japońskim Sapporo. Dopiero kontuzja innego zawodnika, sugestie prasy i wstawiennictwo trenera Forteckiego sprawiły, że włączono go do grupy olimpijczyków.

 
Szóste miejsce w konkursie na skoczni K70 potwierdziło niezłą formę zakopiańczyka, ale tego, co wydarzyło się w pierwszej serii konkursu na dużej skoczni, nie przewidział nikt. Fortuna zdeklasował rywali, skacząc 111 metrów! Skok nieznanego szerszej publiczności Polaka był szokiem dla obserwatorów i sędziów, którzy zdecydowali o przerwaniu konkursu. Część z nich chciała powtórzenia pierwszej serii i przeprowadzono głosowanie, w którym stosunkiem głosów 3:2 zwyciężyła opcja kontynuacji zawodów.

Przeczytaj również  5 cech udanej współpracy biegacza z trenerem

 
Mimo słabego skoku w drugiej serii Fortuna pozostał liderem i zdobył pierwszy w historii zimowych igrzysk olimpijskich złoty medal dla Polski. Miał przecież w ogóle do Sapporo nie polecieć, a po pierwszej serii chciano powtórki, która najprawdopodobniej zabrałaby mu zwycięstwo, niewiele brakowało!

Comments

comments

Comments

comments