Sezon kolarski w naszym kraju wyznacza pogoda. Owszem, są tacy, co i w najgorszych warunkach nie rezygnują z jazdy (ułatwia to posiadanie roweru przełajowego lub MTB), ale wiele osób zimę spędza w czterech ścianach. Jaki trening kolarski pozwoli nam zbudować  formę zimą?

To, że nie mamy jak jeździć rowerem, nie znaczy, że zima musi być czasem straconym. Istnieje parę sposobów na dobre jej przepracowanie. GO Sport podpowiada, co zrobić, by na wiosennych jazdach zaskoczyć kolegów mocniejszą nogą.

 

Trenażer – rozwiązanie domowe

Najczęściej stosowanym przez kolarzy i triatlonistów środkiem treningowym zimą jest po prostu ustawiony w pokoju lub garażu trenażer. To urządzenie, w które wpinamy rower i można jeździć w miejscu. Oczywiście jest to bez porównania mniej pasjonujące niż wycieczka wokół Kampinosu lub rozjazd wokół Jeleniej Góry z widokami na Karkonosze. Ale trenażer ma wiele zalet. Można co do joty realizować założenia treningowe, treningi są powtarzalne, mierzalne i można je wykonać bez względu na warunki pogodowe i porę dnia. A pamiętajcie, że zimą problemem jest nie tylko zimno, ale i zapadający zmrok.

Jak radzić sobie z nudą podczas treningu w domu? Po pierwsze, zadbajcie o chłodzenie. Dobry i wydajny wentylator ustawiony na wprost potrafi znacząco obniżyć ilość produkowanego potu. Po drugie, ciekawy serial lub film sprawi, że nawet trzygodzinny trening będzie do zaakceptowania. Nie zapominajcie też o nawadnianiu i jakichś źródłach energii.

 

Spinning – gdy trenażer nie wystarcza

Alternatywą dla samotnych treningów na trenażerze mogą być grupowe zajęcia spinningu (znajdziecie je w wielu fitnessklubach). To trening na rowerach z towarzyszeniem muzyki prowadzony przez instruktora, który dyktuje zmiany intensywności jazdy. Takie zajęcia symulują jazdę rowerem w zróżnicowanym terenie (podjazdy, odpoczynek na zjazdach itd.) i będą dobrym urozmaiceniem dla jednostajnego kręcenia.

Przeczytaj również  Przygotowanie do maratonu na jesieni – o czym warto pamiętać

Rower spinningowy ma zupełnie inną geometrię niż zwykłe rowerki treningowe dostępne na siłowniach czy stojące w wielu domach. W efekcie, mięśnie na obu urządzeniach pracują w inny sposób. Zwykły rower stacjonarny świetnie nadaje się do ogólnego poprawienia wydolności czy spalania kalorii, ale nie jest to typowe narzędzie treningu kolarskiego.

 

Siła na siłowni

Do treningów typowo kolarskich warto dodać wzmocnienie mięśni. Kręcąc, siłę buduje się na podjazdach (w warunkach domowych będzie to jazda na dużym obciążeniu z niską kadencją), ale nie ma co uciekać od ćwiczeń typowo siłowych. Na każdej siłowni znajdziecie zestaw maszyn do ćwiczenia mięśni nóg i pośladów, dodajcie do tego wykroki i przysiady z obciążeniem oraz wspięcia na palce i macie pełen zestaw ćwiczeń. Aby przyniosło to oczekiwany efekt, warto siłownię odwiedzać na przykład dwa razy w tygodniu przez dwatrzy miesiące lub dłużej.

 

   

A może na tor?

Szczęśliwcy mający w pobliżu miejsca zamieszkania tor kolarski mogą spróbować tej formy treningu. Jest to urozmaicenie uwielbiane przez wielu kolarzy i triatlonistów. Trening taki daje bardzo dużo frajdy i pozwala poprawiać technikę jazdy. Na tor można wejść tylko ze specjalnym rowerem, ale nie przejmujcie się, zwykle można go za niewielkie pieniądze wypożyczyć na miejscu. Najważniejsze rzeczy odróżniające taki bicykl od standardowej szosówki to brak hamulców, przerzutek i wolnobiegu. W rowerze torowym pedały są „na sztywno” połączone z tylnym kołem i nie da się jechać, nie pedałując.

 

Comments

comments

Comments

comments