Triatlon (lub „triathlon”, jak wolą niektórzy) to ostatnio bardzo modne pojęcie w świecie sportu amatorskiego. Lecz dla wielu osób jest wciąż bardzo odległe. Jedni niepewnie czują się w wodzie, inni nie mają roweru szosowego, a jeszcze inni nie wyobrażają sobie, że na końcu trzeba jeszcze przebiec ileś tam kilometrów. Wydaje się także, że to dość drogi sport, gdy podliczy się wszystkie wydatki oraz porówna ceny pakietów startowych do tych na imprezach biegowych. Spróbuję Was przekonać, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. 

Za początek współczesnego triatlonu uznawany jest 25 września 1974 r., gdy Jack Johnstone i Don Shanahan zorganizowali w Stanach Zjednoczonych pierwsze zawody tego typu, w których uczestniczyło 46 zawodników. Współczesnego, gdyż już na początku XX wieku we Francji odbywały się zawody przypominające i być może będące inspiracją dla triatlonu, jaki znamy dzisiaj. Dzisiaj triatlon jest obok biegania najprężniej rozwijającą się dyscypliną w sporcie amatorskim. Również w Polsce dynamika rozwoju i popularności tri jest niebywała. O co w tym chodzi, że ludzie oszaleli?

   

Po pierwsze, o pływanie. Po drugie, o jazdę na rowerze. Po trzecie, o bieganie. A po czwarte, o wszystko razem. Ktoś mi kiedyś powiedział, że w życiu nie trzeba być dobrym we wszystkim: „Wystarczy, że będziesz dobry, bardzo dobry w jednej dziedzinie i nie będziesz musiał o nic się w życiu martwić”. Przypomniałem sobie o tym wieczorem po moim debiucie triatlonowym. Pomyślałem, że triatlon (przewrotnie) jest sportem, w którym nie musisz być bardzo dobry w żadnej z dyscyplin. Ale musisz poradzić sobie w każdej z nich. Przepłynąć, przejechać i przebiec. Aha, i nie musi to być od razu Ironman. Ani dystans, ani cykl zawodów. Nawet nie powinien.

Co w takim razie trzeba wiedzieć i na co się przygotować? Oczywiście, pływanie w tri to nie to samo co pływanie na basenie. Jazda na rowerze w tri to nie to samo…

Przeczytaj również  Jak wybrać rower do 2000 zł?

 

Pływanie

  1.  Z basenu do otwartej wody
    Są osoby, które doskonale radzą sobie w wodzie i regularnie pływają na basenie, ale nigdy nie zdarzyło im się pływać, a tym bardziej ścigać na otwartych wodach czy w morzu. Brak widoczności w wodzie, a co za tym idzie dna, daleko do brzegu, rośliny, różne podłoże. Trzeba mieć tego wszystkiego świadomość i się tego nie bać.
  2. Pływaliście kiedyś w piance?
    Nie? Nie musicie. Ale to bardzo pomaga. Chyba że zamierzasz pływać „żabką”, to wtedy zapomnij o piance. Będzie bardziej przeszkadzać niż pomagać. O doborze pianki i reszcie sprzętu do triatlonu przeczytacie w jednym z kolejnych artykułów.
  3. Tu nie pływa się po torach
    Tu nikt nie patrzy na innych. Jeśli czyjaś ręka lub noga wyląduje na jakiejkolwiek części Twojego ciała, to nie bądź zdziwiony. Normalka. Najgorzej, gdy Twoja szczęka wejdzie w kontakt z czyjąś stopą. Wiedz jednak, że nikt nie robi tego specjalnie i z czasem nabierzesz na tyle doświadczenia, że będziesz w stanie unikać większości takich sytuacji. Przynajmniej do pewnego stopnia. No i najważniejsze: cokolwiek się wydarzy, płynie się dalej.
  4. Bez względu na dystans, pływanie to start całej imprezy
    A na starcie zawsze jest więcej adrenaliny, zamieszania i skumulowanej energii. Najlepsi starają się uciec reszcie, inni mają nadzieję utrzymać się za lepszymi, jeszcze inni zapominają o strategii startowej i po prostu płyną (niekoniecznie swoim tempem). Sam lubię wystartować z tyłu. Dlaczego? Bo nie lubię tzw. pralki, bo chcę płynąć swoim rytmem, bo nie ścigam się w wodzie. Bo pływam na tyle słabo, by nie robić sztucznego tłoku tylko po to, by utrudniać życie innym swoją obecnością tam, gdzie nie powinno mnie być. A jednocześnie płynie mi się wtedy łatwiej i przyjemniej. Własnym tempem i rytmem.
Przeczytaj również  #AmbasadorGOSport Krzysztof Górka: W górach emocje są pełniejsze, a satysfakcja – większa

 

Rower

  1. Najdłużej
    Jazda na rowerze to najdłuższy odcinek całego wyścigu. Teoretycznie najłatwiejszy, ale niech nie zwiedzie Was fakt, że od dziecka jeździcie na rowerze. Oczywiście, tu najłatwiej odpocząć i się zrelaksować, ale to na pewno odbije się na prędkości. A przecież, skoro to najdłuższy odcinek, to tu można najwięcej zyskać lub stracić.
  2. Sprzęt
    Dobry rower to dużo więcej niż dobre buty w bieganiu. Dobrze przygotowany rower to więcej niż najlepiej dobrana pianka w pływaniu. Nie ma chyba nic gorszego niż miesiące treningów i nieukończenie zawodów z powodu awarii roweru lub przebitej dętki. A, jest! Nieukończenie z powodu awarii, której można było uniknąć, lub przebita dętka i brak małej saszetki z zestawem naprawczym i nabojem z gazem lub pianki do dętek. Pamiętajcie więc, by dbać o swój rower i serwisujcie go regularnie.
  3. Rozkład sił
    Po chwilowym wyrównaniu oddechu po pływaniu, odpowiednim ułożeniu się na rowerze i zjedzeniu batonika energetycznego łapiemy drugi oddech. Często zdarza się, że jedziemy w opór, zapominając o tym, że trzeba będzie zsiąść z roweru i jeszcze pobiec. Oczywiście, po to trenuje się zakładki, żeby nie „umrzeć” na trasie biegowej, ale i tak trzeba pamiętać, żeby umiejętnie rozłożyć siły.

 

   

Bieg

  1. Już widać metę? Nieprawda!
    Trudno mi wypowiadać się za innych, ale pamiętam moje początki przygody z triatlonem, kiedy wybiegając ze strefy T2 byłem przekonany, że już jestem na mecie. Co to jest dla takiego twardziela te 5 czy 10 km… I rzeczywiście nie było to nic wielkiego, więc gdy wybiegałem w Gdyni (1/2 Ironmana, czyli inaczej średni dystans) na ostatnie 21 km, pomyślałem sobie dokładnie to samo. Tyle maratonów przebiegłem, więc ta połówka to będzie pikuś. Nie była. Na szczęście dość szybko to zrozumiałem i natychmiast dostosowałem taktykę biegu. I tylko to uratowało mnie przed zbyt wczesnym zejściem lub zniesieniem z trasy. Co więcej, nawet byłem i do dzisiaj jestem zadowolony z tamtego wyniku.
  2. Głowa, głowa i jeszcze raz głowa
    Głowa, mocna głowa w bieganiu jest ważna. W triatlonie jeszcze ważniejsza. Bieg na koniec całej triady to nie tylko sprawdzian Waszej kondycji, formy i wytrzymałości. To przede wszystkim sprawdzian tego, jak silni jesteście psychicznie. Oczywiście, możecie być tak doskonale przygotowani, że pobiegniecie absolutnie bez wysiłku, ale uwierzcie mi, że to nie jest kwestia przygotowania. Nawet doświadczeni triatloniści, którzy mają za sobą dziesiątki imprez, powiedzą Wam to samo. Ale wiecie co? Głowę można wytrenować. I to nie u psychologa. Wystarczy dobiec do mety, przekroczyć ją i poczuć smak zwycięstwa. Zwycięstwa nad zmęczeniem, bólem, własnymi ograniczeniami.
Przeczytaj również  Pływacki savoir-vivre, czyli jak zachować się na basenie

Comments

comments

Comments

comments