Termin dieta pochodzi z języka starogreckiego i oznacza sposób życia, czyli zawiera w sobie więcej treści niż tylko czasowe przestrzeganie żywieniowej rozpiski. Kluczową kwestią staje się nasze zdrowie, a to wymaga wiedzy oraz zrozumienia procesów zachodzących w ciele. W konsekwencji natomiast wykształcenia takich nawyków żywieniowych, które nie tylko ułatwią osiągnięcie sportowego celu, lecz także pozwolą długo i bez przeszkód cieszyć się dobrą kondycją, witalnością i komfortem życia na co dzień.

 

GO Sport: Na co zwrócić uwagę przy podejmowaniu decyzji o zmianie diety?

Halina Tarczyńska: Gdy już podejmiemy decyzję o zmianie, to natychmiast stajemy w obliczu wielu koncepcji (często wykluczających się), trendów, filozofii, opinii specjalistów. Zdrowy sposób życia staje się wyzwaniem nie mniejszym niż pierwszy ultramaraton. Zamieszania dostarczają liczne aplikacje, które precyzyjnie wyliczają kaloryczność oraz skład posiłku adekwatnie do planu. Nie uwzględniają jedak naszych indywidualnych różnic. Łatwo się w tym wszystkim pogubić, a w konsekwencji zniechęcić.

 

Czy dieta sportowca ma aż tak wielkie znaczenie?

Dieta – magiczne słowo, które jak bumerang powraca podczas każdego spotkania pasjonatów (nie tylko) biegania. Treningi, droga na zawody czy choćby czas przed startem to doskonała okazja, aby podzielić się naszym jedzeniowym doświadczeniem. Okazuje się, że naprawdę jest o czym rozmawiać, bo pomysłów na to, jak się odżywiać, oraz historii z odżywianiem związanych jest co najmniej tyle, ile biegających. Często bywa też tak, że o diecie zaczynamy myśleć dopiero w obliczu choroby, kontuzji czy po prostu chronicznego zmęczenia. Czyli czynników, które uniemożliwiają nam kontynuację treningów, a tym samym spełnianie naszych biegowych marzeń. A że coś takiego nas spotka, to prawie pewne. Przecież obciążenia, na jakie narażamy nasz organizm, są ponadprzeciętne. Setki kilometrów, wyczerpujące starty, praca i codzienne obowiązki sprawiają, że organizmy wielu z nas funkcjonują na kredyt i prędzej czy później upomną się o jego spłatę. Dlatego koniecznie powinniśmy uświadomić sobie , że czas pomiędzy treningami jest ważniejszy niż sam trening. A kluczową sprawą staje się to, czy dostarczymy wówczas wartościowego czy śmieciowego paliwa.

Przeczytaj również  5 pomysłów na ferie w mieście

 

Od czego zatem zacząć i czym się kierować przy wyborze diety?

Przede wszystkim warto uświadomić sobie, że się różnimy. Mamy różny metabolizm, inną konstrukcję ciała, predyspozycje do konkretnych chorób, ale też różne obciążenia treningowe, obowiązki, doświadczenia i FILOZOFIĘ ŻYCIA. Nie przyjmujmy bezkrytyczne wszelkich rad i zaleceń. Oczywiście słuchajmy i bądźmy otwarci na doświadczenia innych. Pamiętajmy jednak, że to, co sprawdzi się u kolegi z trasy, niekoniecznie będzie dobre dla mnie. Ja jestem w stanie ukończyć maraton na diecie roślinnej, ale moja biegowa towarzyszka bez mięsa nie pokona nawet 10 km. Dlatego zalecenia dla nas będą różne, próba jednakowego odżywiania się mogłaby skończyć się dla jednej z nas skrajnym wycieńczeniem lub bardzo konkretnymi dolegliwościami. Dla mnie dieta sportowca to przede wszystkim dieta biegacza, bo to jest moja pasja, ale oczywiście odnosi się to do każdej dyscypliny. Różnić będzie się jedynie jej dopasowaniem do charakteru wysiłku i uprawianego sportu, ale nie ogólnymi zasadami.

 

Słuchać swojego organizmu czy…?

Decydując się na zmianę w kierunku zdrowia, słuchajmy własnej intuicji. Czytajmy, szukajmy, próbujmy, testujmy. Nikt nie zna tak dobrze naszego organizmu jak my sami. Nawet cudowna potrawa przyrządzona zgodnie ze sztuką nie będzie nam służyć, jeśli czujemy po niej dyskomfort, senność czy ból brzucha.
Warto wykonać badania i ich wyniki skonsultować z lekarzem. Wspólnie z dietetykiem poszukać produktów, które będą dla nas wskazane, wykluczyć te problematyczne oraz indywidualnie dobrać suplementację. Przede wszystkim jednak sami weźmy odpowiedzialność za swoje zdrowie i wymarzone wyniki.

 

Jak się zatem odżywiać, aby zapewnić sobie zdolność do szybkiej regeneracji, a podczas zawodów nie zostać zaskoczonym „odmową współpracy”? Jaką dietę wybrać? I czy na pewno dobrze rozumiemy znaczenie tego słowa?

„Jestem na diecie”, „przechodzę na dietę”, „ byłem/am na diecie” – słyszymy. Przywodzi to na myśl jednoznaczne skojarzenia. Trudny czas, który prędzej czy później dobiegnie końca czyli najczęściej wraz z przekroczeniem mety wymarzonego startu. Zanim jednak to zrobimy, często decydujemy się na żywieniowy rygor. Ścisła rozpiska godzinowa, dokładna gramatura, rezygnacja z ulubionych potraw bądź spożywanie niekoniecznie tego, co nam smakuje – to wszystko sprawia, że rzeczywiście z utęsknieniem wypatrujemy mety, wyobrażając sobie, w jakiej to uczcie weźmiemy udział. Takie podejście demobilizuje nasz układ immunologiczny i z czasem stajemy się bardziej podatni na kontuzje i wszelkie choroby nie tylko o charakterze sezonowym.

Przeczytaj również  Co pić podczas biegania, gdy jest gorąco, czyli izotonik zrobisz w domu sam

Dlatego tak ważne jest właściwe zrozumienie słowa dieta, gdyż mam wrażenie, że obecnie zostało ono mocno zawężone nie tylko w kontekście biegaczy czy osób aktywnych fizycznie w ogóle.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

 

HALINA TARCZYŃSKA – absolwentka Wydziału Rehabilitacji Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie oraz studiów podyplomowych na Uniwersytecie SWPS na kierunku psychodietetyka, stały współpracownik CKR „Majdańska Team”. Uczestniczka licznych, potwierdzonych certyfikatem szkoleń i kursów z fizjoterapii sportowej, dietetyki klinicznej oraz medycyny holistycznej (terapia manualna w modelu holistycznym, PNF podstawowy, rozwijający, w skoliozach, kinesiotaping, fizjoterapia w urazach sportowych, dietetyka kliniczna, dietetyka i motywacja, mikroflora jelitowa i nietolerancje pokarmowe). Prywatnie pasjonatka biegów długodystansowych, uczestniczka licznych maratonów i ultramaratonów górskich, propagatorka zdrowego stylu życia. Mama trzech małych sportowców.

Comments

comments

Comments

comments