Tak jak samochód co do zasady nie będzie jeździł bez paliwa, tak i sportowiec musi sobie dostarczać energię, by trenować lub startować. Najbardziej efektywnym jej źródłem w trakcie wysiłku są żele energetyczne. Dlaczego warto je stosować i jakie wybierać – radzi GO Blog.

 

   

Żele energetyczne to nic innego jak kompozycja węglowodanów (najczęściej wykorzystuje się maltodekstrynę, glukozę, fruktozę i sacharozę) z różnymi dodatkami takimi jak witaminy czy kofeina. Mają one jedno zadanie: dostarczyć łatwo przyswajalnej energii i umożliwić Wam ukończenie treningu lub zawodów zgodnie z założeniami.

 

Łatwo wchłanialna energia

Ogromną zaletą żeli dla sportowców jest ich łatwe wchłanianie. Im większa intensywność wysiłku, tym aspekt ten będzie ważniejszy. W trakcie długiego spaceru można zjeść i kanapkę z kiełbasą, ale już podczas biegu może pojawić się z tym problem. Żele mają półpłynną konsystencję i sprzedawane są w porcjach po około 100 kcal. To idealna dawka, którą jesteśmy w stanie szybko i sprawnie zjeść, bez zatrzymywania się w biegu i bez zadławienia się.

Pamiętajcie jednak, że żele należy popijać. Najlepiej użyć do tego wody. Popijając żel napojem izotonicznym, możecie się przesłodzić. Żel jest lekkostrawny i dostarcza energię, nie powodując jednocześnie ciężkości w żołądku. Da się go zjeść nawet przy bardzo intensywnym wysiłku takim jak bieg na 10 kilometrów.

Istotną zaletą żeli energetycznych jest to, że są sprzedawane w poręcznych opakowaniach i nie zajmują dużo miejsca. Bez większego problemu zabierzecie kilka sztuk na zawody czy trening. Najczęściej dostępne są one w podłużnych saszetkach, które idealnie mieszczą się w kieszeniach spodenek biegowych.

 

Żele energetyczne – to też trzeba ćwiczyć

Przygotowując się do zawodów sportowych, warto potrenować także ten aspekt. Przed startem obowiązkowo przetestujcie dany żel na ciężkim treningu (najlepiej o intensywności startowej). Układ pokarmowy każdego z nas może zareagować na żele inaczej. Większość osób nie ma z ich akceptacją problemu, niektórzy wciągają wszystko jak leci, ale są osoby, u których część żeli powoduje np. kolki. Lepiej nie przekonywać się o tym w czasie pierwszego maratonu – po to właśnie mamy treningi. Oczywiście na półgodzinne rozbieganie nie ma co zabierać żelu, ale już sprawdzenie go na długim wybieganiu to znacznie lepszy pomysł.

Przeczytaj również  Jak wytrwać w noworocznych postanowieniach, czyli jak zacząć dbać o siebie i nie polec

 

Jak wybrać żel energetyczny?

Testując żele, koniecznie zwróćcie uwagę na to, by współpracowały one z Waszym układem pokarmowym i aby smak był akceptowalny. Na rynku kupicie żele o najróżniejszych smakach. Najpopularniejsze są te z owoców cytrusowych, ale znaleźć można nawet takie wynalazki jak żel o smaku słonego karmelu czy… piwa. O tym, czy dany żel Wam odpowiada, nie przekonacie się w inny sposób, niż próbując go na treningu. Nie ma uniwersalnie najlepszych żeli. Kowalskiemu odpowiadają te produkowane przez firmę X, a Nowakowi – przez firmę Y. Trzeba po prostu znaleźć swoje i je stosować.

 

Ile żeli energetycznych jeść na zawodach?

Żele nie są potrzebne przy relatywnie krótkich startach. Przy biegu trwającym mniej niż 45 minut wystarczy zjeść banana przed startem, żel będzie zbędny. Ale już biegnąc półmaraton w półtorej czy dwie godziny warto zjeść jeden lub dwa żele (raczej dwa).

W przypadku wysiłków dłuższych, takich jak maraton, trzeba już dostarczyć więcej energii. Zaleca się spożywanie około 60 gramów (dwa–trzy żele) węglowodanów na godzinę. Taka ilość dostarczonej energii nie uzupełni oczywiście spalonych kalorii, ale znacznie opóźni nadejście zmęczenia. Zwiększając jednocześnie Wasze szanse na ukończenie zawodów z sukcesem.

 

Żele energetyczne nie są niezbędne do życia i biegania, ale znacznie je ułatwiają. Znajdźcie swoje ulubione, a pomogą one w osiągnięciu maratońskiej życiówki.

 

 

Comments

comments

Comments

comments