Bieg maratoński nazywany jest królewskim dystansem. 42 kilometry i 195 metrów to dla wielu początkujących biegaczy marzenie, czasami przeradzające się wręcz w obsesję. O ile marzenia są jak najbardziej fajne, o tyle trzeba przy nich zachować rozsądek, bo można sobie zaszkodzić.

 

   

Legenda mówi, że po bitwie pod Maratonem, w której Grecy pokonali Persów, do Aten pobiegł posłaniec Filippides, którego zadaniem było z jednej strony poinformować o zwycięstwie, a z drugiej ostrzec stolicę przed nadciągającą drogą morską armią przeciwnika. Posłaniec przekazał wiadomości, po czym padł martwy ze zmęczenia. Na kanwie tej opowieści bieg na dystansie z Maratonu do Aten włączono do programu pierwszych nowożytnych igrzysk olimpijskich. Faktyczna odległość między miastami to 37 km, ale żeby ładniej wyglądało, zaokrąglono dystans do 40 km.

Dopiero 12 lat później, podczas igrzysk w Londynie, bieg maratoński wydłużono o 2195 metrów po to, by meta znalazła się przed trybuną, na której siedział brytyjski król. Od 1908 roku bieg maratoński ma więc 42,195 km.

Dziś maratony organizowane są na całym świecie, a w tych największych startuje kilkadziesiąt tysięcy osób. Od zawodowców, którzy od dziecka trenują bieganie, po amatorów, którzy wstali od biurka. Meta maratonu ma wyjątkowy smak i nic dziwnego, że większość osób rozpoczynających bieganie marzy o tym, by jej skosztować. Należy jednak zachować przy tym rozsądek, start w maratonie bez odpowiedniego przygotowania to duży błąd.

 

Uwaga na zniechęcenie

Dla dużej części osób debiutujących w maratonie, druga połowa zawodów to zdecydowanie bardziej marszobieg niż bieg. Nie są przygotowani na tyle, by pokonać biegiem całą trasę, ostatnie 10 km to wręcz męczarnia. Trudno, by potem taki bieg dobrze się komuś kojarzył, może dojść do zniechęcenia i taki biegacz nie będzie więcej chciał wziąć udziału w maratonie.

Przeczytaj również  10 kroków, jak zacząć biegać

 

Uwaga na kontuzje!

Osoby słabo przygotowane są bardziej narażone na przeciążenia i urazy. Niewytrenowany organizm bardzo ciężko zniesie wielogodzinny wysiłek, jakim jest maraton, i łatwo może dojść do kontuzji. Najczęściej zdarzają się problemy z pasmem biodrowo-piszczelowym, ścięgnem Achillesa i kolanami. Uczestnicy maratonu często skarżą się też na bóle w plecach, które zwykle wiążą się ze słabymi mięśniami głębokimi brzucha.

Prawda jest taka, że im biegacz gorzej przygotowany, tym maraton jest dla niego większym wysiłkiem (i, co oczywiste, dłużej trwającym). Jest to ogromne obciążenie dla organizmu, który potrzebuje potem wielu tygodni na regenerację. Osoba dobrze do maratonu przygotowana odpocznie dużo szybciej.

 

Pamiętajcie, że nie chodzi tu o to, że wolniejsi biegacze są gorsi. Można biegać wolno, ale zdrowo. Rzecz w tym, że trudno jest przygotować się do maratonu od zera w kilka miesięcy. Przyzwyczajanie organizmu do takiego wysiłku trwa długo i potrzeba na to wiele wybieganych kilometrów. Można ukończyć maraton w zdrowiu i z uśmiechem z czasem 5 godzin, a można sobie zaszkodzić, kończąc go godzinę szybciej.

 

Co jeśli nie maraton?

Wielu trenerów zaleca stopniowe wydłużanie bieganych dystansów. Lepiej najpierw zbudować prędkość, startując na 5 i 10 km, a potem dopiero przebiec półmaraton i maraton. A o tym jak wybrać pierwszy bieg, pisaliśmy całkiem niedawno, warto zajrzeć.

Comments

comments

Comments

comments