Biegi ultra przyciągają magią długiego dystansu i górskich trudności. Gdzie wybrać się po prawdziwą przygodę? GO Blog przedstawia pięć (naszym zdaniem!) wyjątkowych biegów na całym świecie.

 

   

Bieganie na dystansach ultra, czyli takich powyżej maratonu, z roku na rok zyskuje na popularności. Liczba startujących, szczególnie w biegach trailowych, wciąż rośnie, kalendarz też pęka w szwach. W każdy weekend miłośnicy biegania trailowego mają przynajmniej kilka imprez w różnych częściach kraju do wyboru. Ale są biegi noszące miano legendarnych, o których zaliczeniu marzy każdy szanujący się ultras. Do których pokonania trzeba przygotowywać się przez kilka lat – nie tylko kondycyjnie, lecz także należy zdobyć punkty kwalifikacyjne, kończąc kilka innych biegów. I, last but not least, mieć ogromne szczęście w losowaniu.

 

UTMB

Czyli Ultra Trail du Mont Blanc. Skrót niewymagający rozwinięcia. Bieg legenda. Sen każdego biegacza trailowego (zwłaszcza przy akompaniamencie Vangelisa). Choć dla niektórych pewnie zmienia się w koszmar, zwłaszcza na np. 130. kilometrze trasy.

A sama trasa prowadzi przez trzy kraje: rusza we Francji, biegacze okrążają masyw Mont Blanc przez Włochy, Szwajcarię, by zakończyć bieg ponownie we francuskim Chamonix. Pokonują ponad 170 km po górach, przełęczach, zbiegając do miasteczek, z potem ponownie z nich ruszając w góry. Niejednokrotnie zmagają się z trudnymi warunkami pogodowymi. Niezależnie od pogody muszą pokonać ból, zmęczenie, uporać się z brakiem snu.

Pierwsza edycja UTMB odbyła się w 2003 r. Przez te 16 lat impreza zyskała ogromną popularność – przez cały festiwalowy tydzień możemy oglądać relacje live – i rozrosła się do całego festiwalu. W jego ramach organizowane są biegi:

  • UTMB: Ultra-Trail du Mont-Blanc (171 km, +10,040 m)
  • CCC: Courmayeur – Champex – Chamonix (101 km, +6,100 m)
  • TDS: Sur les Traces des Ducs de Savoie (121 km, +7,300 m)
  • OCC: Orsières – Champex – Chamonix (56 km, +3,460 m)
  • PTL: La Petite Trotte à Léon (approx. 300 km, +30,000 m)
  • MCC: De Martigny-Combe à Chamonix (40 km, +2,300 m)
  • YCC: Youth Chamonix Courmayeur (15 km, +1,100 m)

Gwiazdy światowego ultratrailu

Na przełomie sierpnia i września francuskie Chamonix zmienia się w kolebkę biegania trailowego. Wspinacze, których najczęściej widać w miasteczku, ustępują pola biegaczom. Do Francji zjeżdża się światowa elita biegaczy. Na ulicach można spotkać takie osoby jak: Kilian Jornet (Hiszpan, który w Chamonix triumfował już trzykrotnie), François D’Haene (przedstawiciel jednego z gospodarzy, Francuz, również trzykrotny zwycięzca), Xavier Thevenard (również Francuz, również z trzema wygranymi na koncie) czy amerykańskie sławy jak Zach Miller, Jason Schlarb i Timmothy Olson. Co ciekawe, żadnemu biegaczowi z USA nie udało się triumfować w UTMB. Niejednokrotnie natomiast rywalizację kobiecą wygrywały obywatelki USA – w tym roku (2019) na pierwszym stopniu podium stanęła Courtney Dauwalter, wcześniej udawało się to m.in. Rory Bosio czy Elisabeth Hawker. Wśród polskich biegaczy na najdłuższym dystansie najlepszy wynik należy do Piotra Hercoga (zajął 10. miejsce), a w 2018 r. w TDS wygrał Marcin Świerc.

Przeczytaj również  Hulajnoga, czyli powrót do przeszłości

 

Western States 100 Endurance Run

„100” w nazwie, czyli już łatwiej, bo tylko 100 km? Nic z tego, przenosimy się do Stanów, więc chodzi o… mile. Jeden z najbardziej prestiżowych biegów ultra po tamtej stronie Atlantyku. I najstarszy, bo rozgrywany od 1972 r. To właśnie wtedy siedmiu żołnierzy pokonało dystans 161 km (100 mil) marszem w mniej niż dwa dni. Dwa lata później z trasą w czasie poniżej 24 godzin zmierzył się Gordy Ainsleigh. Nie, nie był biegaczem. W 1971 oraz 1972 pokonał rasę konno, w 1974 koń nie podołał, Gordy pokonał tę odległość biegiem. W kolejnych latach rosła liczba biegaczy chętnych zmierzyć się z trasą do tego stopnia, że w 1981 r. wprowadzono losowanie pakietów startowych. Sytuacja wygląda tak i dziś.

Nietypowe nagrody na mecie

Śmiałek, który w ostatni weekend czerwca stanie na starcie biegu w ośrodku narciarskim w Squaw Valley, ma do pokonania 100 mil po górach Sierra Nevada, kończy rywalizację w Auburn w Kalifornii. 100 mil w górach, nierzadko po kamienistym, czasem pokrytym śniegiem szlaku, czasem w rekordowo wysokiej temperaturze. 100 mil, które musi pokonać w mniej niż 30 godzin, by być klasyfikowanym na mecie. Co ciekawe, na finiszerów nie czeka medal, tylko pamiątkowa klamra do paska. Na tych, którzy zmieszczą się w 30 godzinach – brązowa, na biegaczy, którzy uporają się z trasą w mniej niż 24 godziny – srebrna.

Podobnie jak UTMB, Western States Endurance Run to również pole do rywalizacji dla najlepszych biegaczy. Na liście startowej można zobaczyć takie nazwiska jak: Kilian Jornet (wygrał w 2011 r.), Jim Walmsley (wygrane w 2018 i 2019, rekord trasy), Xavier Thevenard (głośna i kontrowersyjna dyskwalifikacja z 2018 r.), Ryan Sandes (przedstawiciel RPA, wygrany z 2017 r.). Niekwestionowanym królem tego biegu jest jednak Scott Jurek, który nie oddawał zwycięstwa nikomu aż przez siedem edycji z rzędu, począwszy od 1999 r.

Lista amerykańskich klasyków nie kończy się na Western States. Sprawdźcie też Hardrock Endurance Run 100 czy Leadville 100. Albo najbardziej szalony: Barkley Marathons!

 

Badwater

Być może dla niektórych z Was pojawienie się tego biegu w klasyfikacji jest nieco niezrozumiałe, lecz niezależnie od osobistych preferencji nie ma co ukrywać – to bieg, który rozpala wyobraźnię. Przynajmniej nam, gdy o nim czytamy – tylko wyobraźnię. Bo uczestnikom rozpala… wszystko.

Przede wszystkim biegacze mają do pokonania już 135… mil, bo ciągle jesteśmy w USA, po Dolinie Śmierci. 217 km! W temperaturach oscylujących wokół 50 st. Celsjusza. Mało tego, zaczynają na poziomie -85 m, by wspiąć się na zbocza góry Mount Whitney na wysokość 2548 m n.p.m.! W międzyczasie mają do pokonania dwa górskie pasma, przez co przewyższenie na biegu sięga niemal 4000 m. Bieg jest rozgrywany w połowie lipca, by mieć pewność, że na uczestników czekają naprawdę ekstremalne temperatury.

Przeczytaj również  Zawody triathlonowe – czego się spodziewać?

Co ważne, na Badwater nie można porwać się w pojedynkę. Każdy z biegaczy musi mieć swoją ekipę wspierającą, składającą się z min. dwóch osób, podążającą za nim samochodem przez całą trasę.

Oficjalne zawody są rozgrywane na tej trasie od 1987 r. Wcześniej pokonywali ją śmiałkowie próbujący pobić FKT (the fastest known time). W tym roku nieprawdopodobnego wyczynu dokonała polska ultraska Patrycja Bereznowska, która pojawiła się na mecie druga w klasyfikacji generalnej, wyprzedził ją tylko Japończyk Yoshihiko Ishikawa. Oboje ustanowili nowe rekordy trasy, do Patrycji należy najlepszy czas kobiety: 24 godziny, 13 minut oraz 24 sekundy. Ale nie mogło być inaczej, skoro mowa o wielokrotnej mistrzyni świata w biegach 24-godzinnych.

Jeśli intryguje Was bieganie po pustyni w rekordowych upałach, sprawdźcie też, czym jest rozgrywany w etapach Maraton Piasków na Saharze…

 

Spartathlon

Dystans 246 km po Grecji z Aten do Sparty. Śladami Filippidesa, który miał pokonać tę trasę, by poprosić Spartańczyków o pomoc w bitwie pod Maratonem. Dziś jednak nie każdy może być Filippidesem: najpierw trzeba ukończyć bieg na 100 km w czasie krótszym niż 10:30 h lub wystartować w jednej edycji biegu i dotrzeć do punktu na 172. kilometrze w mniej niż 24:30 h. Drzwi otwarte mają także finiszerzy poprzednich edycji oraz ci, którzy wcześniej ukończyli inny bieg na dystansie 200 km.

Na biegaczy nie czekają tutaj piękne widoki – poruszają się po normalnych drogach, po których odbywa się normalny ruch samochodowy. W trakcie biegu przez Półwysep Peloponeski mają do pokonania wspinaczkę na górę Partenio (1215 m n.p.m.), skąd zostaje im ok. 50 km do mety. Na szczęście już w dół.

A na koniec… buziak w stopę Leonidasa!

Nie brzmi to wszystko najlepiej? Spartathlon to jednak bieg kultowy ze względu na historię, jaka za nim stoi. Finiszem nie jest wstęga czy brama z logo sponsora, lecz pomnik króla Leonidasa na głównej ulicy w Sparcie (któremu biegacze zwykli dawać buziaka w duży palec u stopy). I nikt nie każe startującym wrócić tą samą drogą, co musiał zrobić wieki temu Filippides. Oczywiście wśród wygranych są też Polacy. Kobiecy rekord trasy od 2017 r. należy do Patrycji Bereznowskiej, a w 2016 rywalizację wśród mężczyzn wygrał Andrzej Radzikowski.

 

Lavaredo Ultra Trail

Ponieważ zestawienia tego typu zawsze są mocno subiektywne, ostatni bieg na liście jest już całkiem prywatą, czyli biegiem, który autor dwukrotnie obserwował jako support, a pewnie i samodzielnie kiedyś przebiegnie. Lavaredo Ultra Trail – podobnie jak UTMB – w ostatnich latach na fali popularności stało się już festiwalem z kilkoma dystansami do wyboru:

  • Lavaredo Ultra Trail: 120 km, +5800 m
  • Ultradolomites: 80 km, +4100 m
  • Cortina Trail: 48 km, +2600 m
  • Cortina Skyrace: 20 km, +1000 m
Przeczytaj również  Pomiar tętna u biegacza: jak je mierzyć i czy w ogóle warto zwracać na nie uwagę?

Bazą zawodów jest urocze miasteczko znane miłośnikom narciarstwa: Cortina D’Ampezzo. Wokół szczyty Dolomitów, doliny wprost stworzone do trekkingu, dostępne zarówno dla rodzin z dziećmi, rowerzystów górskich, jak i miłośników nieco bardziej ambitnych aktywności górskich, bo wybór via ferrat jest ogromny. Świetna baza noclegowa – zarówno jeśli chodzi o apartamenty, jak i pola namiotowe. Naprawdę dobry wybór na połączenie rodzinnych wakacji i startu w biegu górskim. Nieopodal Mediolan czy Wenecja, można skoczyć nad morze. Albo przenieść się w słoweńskie Alpy Julijskie.

– To miejsce absolutnie wyjątkowe. Dolomity są jak kraina z bajki, a każda kolejna dolina zaskakuje swoim pięknem i odmiennością od poprzedniej. Zawody są dla mnie zawsze najistotniejsze, ale tu musiałem toczyć wewnętrzny bój, aby walki sportowej nie przenieść na poziom ekscytacji widokami – mówi Karol Poszalski, #AmbasadorGOSport, który LUT ukończył w tym roku. – Koniecznie muszę tam wrócić, aby nacieszyć oczy widokami, już się tak nie spiesząc – dodaje Poszalski.

Start w rytm muzyki Ennio Moricone

– Wspomnieniem, które przywołuje u mnie największe emocje, jest chwila startu. Tłum kibiców wzdłuż trasy był niesamowity. Ludzie wychodzili z restauracji w wieczorowych strojach, inni prosto z domów, z małymi dziećmi w piżamach – i każdy z nich dodawał energii biegaczom. Miasteczko było dosłownie pełne kibiców. I do tego melodia z filmu Dobry, Zły i Brzydki – wspomina Karol Poszalski.

Jeśli lubicie podziwiać góry i biegać w pięknych okolicznościach przyrody, to jest to na pewno wybór dla Was. Niezależnie od tego, który dystans wybierzecie, nie będziecie rozczarowani. Wschód słońca przy Trzech Cimach jest czymś niezapomnianym i będzie długo wracał do Was we wspomnieniach. I na pewno spotkacie tam wielu rodaków – Lavaredo Ultra Trail to chyba najbliżej naszych granic położony bieg wchodzący w skład Ultra Trail World Tour, co może być dodatkowym atutem dla kolekcjonerów. Nie lekceważcie jednak tych zawodów – przyda się przygotowanie, zwłaszcza żywieniowe, dobre przemyślenie trasy i ustalenie dobrej strategii. Jeśli jedziecie tam pierwszy raz, rozważcie przyjazd parę dni wcześniej i rekonesans na kilku newralgicznych zbiegach. Dobre rozłożenie sił to w tym wypadku klucz do sukcesu i krótszej rekonwalescencji po biegu.

 

Polacy nie gęsi…

Zanim ruszycie przed siebie, zaczniecie kolekcjonować punkty w klasyfikacji ITRA i zaplanujecie rodzinne eskapady, spójrzcie uważniej w kalendarz biegów w Polsce. Bo kilka legendarnych startów też już mamy: Bieg Ultra Granią Tatr – niezwykle prestiżowe zawody organizowane raz na dwa lata; Łemkowyna Ultra Trail, na którą pakiety rozchodzą się jak świeże bułeczki; Biegi w Szczawnicy, gdzie można rywalizować na kilku dystansach w budzących się do życia po zimie Pieninach; Zimowy Ultramaraton Karkonoski im. Tomka Kowalskiego, czyli ściganie w scenerii zimowych Karkonoszy, czy wyjątkowy Bieg Rzeźnika, który wyróżnia się tym, że pokonuje się go w parach. Biegów w Polsce też jest wiele, sportowych wyzwań bez liku. Macie z czego wybierać!

Comments

comments

Comments

comments