Większość dostępnych na rynku zegarków biegowych ma możliwość pomiaru tętna (pulsu). GO Blog podpowiada, jak mierzyć tętno i jak z tego pomiaru korzystać.

 

   

Praktycznie każdy plan treningowy w jakiś sposób opiera się na intensywności biegu. Czasem może być to intensywność opisowa, ale interpretacja takich określeń jak „komfortowo, ale trudno” czy „bardzo mocno, ale bez zarzynki” może być trudna, szczególnie dla początkującego zawodnika. I wtedy można skorzystać z pulsometru.

Puls, inaczej tętno, to częstotliwość skurczów serca, czyli miara tego, jak szybko ono bije. W uproszczeniu rzecz ujmując, im wyższa intensywność wysiłku, tym tętno wyższe. Najniższe mamy, nic nie robiąc (leżąc lub siedząc), każdy ruch trochę je podnosi. Najwyższe tętno osiągnąć można podczas ekstremalnego wysiłku fizycznego. Na przykład na finiszu biegu na 3-5 km lub pod koniec treningu w crossfitowym boksie.

Dzięki korelacji tętna z intensywnością pulsometry służą za narzędzia treningowe podpowiadające co robić. Wielu początkujących biegaczy ma problem z utrzymaniem niskiej intensywności biegu (a to podstawowa jednostka treningowa!), pulsometr może się tu przydać.

Bardziej szczegółowo o tym, co to są strefy tętna i jak z nich korzystać piszemy w osobnym artykule: Strefy tętna – jak wyznaczyć zakresy do treningów biegowych?

Jak zmierzyć tętno?

Choć tętno łatwo mierzyć przy pomocy dowolnego stopera (wystarczy przyłożyć dwa palce do tętnicy szyjnej i policzyć liczbę skurczów serca w określonym czasie), to sportowcy najczęściej korzystają z pulsometru z paskiem na klatkę piersiową. To pozwala na bieżąco, na ekranie zegarka (zobacz jak wybrać zegarek do biegania) monitorować aktualny puls. Coraz więcej zegarków sportowych wyposażonych jest w diodowy pomiar tętna wbudowany w samo urządzenie. Odpada wówczas zakładanie paska na klatkę piersiową. Ale dokładność i wiarygodność pomiaru z nadgarstka bywa różna, choć trzeba przyznać, że kolejne modele zegarków są pod tym względem coraz lepsze.

Przeczytaj również  Aktywny wypoczynek w górach – poradnik Go Blog

 

Po co mierzyć tętno?

Ale w jakim celu ogóle mierzyć tętno i pilnować intensywności biegu? To dobre pytanie, a odpowiedź nie jest wcale nadto skomplikowana. Otóż biegając na różnej intensywności, trenujemy (poprawiamy) różne parametry biegu. Na przykład bieg o umiarkowanej intensywności (taki, w czasie którego jesteśmy w stanie rozmawiać) to trening wytrzymałości i ekonomii biegu. Dobrze ułożony plan treningowy ma dobrane odpowiednie jednostki do potrzeb danego biegacza. Dzięki pulsometrowi łatwiej jest go zrealizować.

Służą do tego tak zwane zakresy tętna. To przedziały tętna, w których wykonujemy określoną pracę treningową. Najdokładniej wyznaczyć je można podczas badań wydolnościowych. Ale to kosztuje. Na własną rękę możecie to zrobić, korzystając z kilku różnych wzorów, dobrze opisano to na przykład w tym miejscu. Samodzielne wyznaczenie zakresów może być niedokładne, ale na potrzeby amatorskiego treningu wystarczy. Obserwując swój organizm i jego reakcje, można potem zakresy odpowiednio korygować.

 

Nie ma róży bez kolców

Brzmi fajnie, ale bieganie „na tętno” nie jest pozbawione wad. Rzecz w tym, że tętno danej osoby może znacząco różnić się w zależności od dnia. Wpływają na nie zarówno czynniki zewnętrzne (temperatura i wilgotność powietrza oraz ciśnienie atmosferyczne), jak i wewnętrzne (nawodnienie, ilość snu, zmęczenie, wytrenowanie, stres czy nawet to, co danego dnia zjedliśmy). Do tego dochodzi zjawisko nazwane dryfem tętna, czyli jego wzrostem wraz z czasem trwania wysiłku. Może być tak, że po 60 minutach biegu równym tempem tętno wykroczy już poza oczekiwany zakres – takie coś zdarza się raczej u początkujących zawodników, ale nie jest to regułą.

Początkujący biegacz, po przeczytaniu kilku powyższych akapitów, może mieć mętlik w głowie. Bo z jednej strony tętno pomaga, a z drugiej nie zawsze można mu wierzyć. Dlatego warto korzystać z pulsometru jako wskazówki, a nie wyroczni. Przede wszystkim nie zwracajmy uwagi na innych, bo tętno i jego zakresy to indywidualna sprawa, a te w książkach to po prostu jakieś statystyczne średnie. Sprawdzą się u większości, ale nie u wszystkich. Na odczyt z pulsometru nałóżcie własne odczucia i doświadczenia. A co zrobić jeśli ktoś ich nie ma? Zebrać je. Nie na darmo mówi się, że człowiek uczy się na błędach.

Comments

comments

Comments

comments