Jedni trenują dla wyników, inni dla sylwetki, mniejszej wagi lub lajków na Facebooku. Ale wielu z nich łączy jedno: złe nawyki, które niweczą trening. Ciężko pracują, a potem psują efekty przez własne nieprzemyślane działania. Przeczytajcie o siedmiu grzechach treningowych i z ręką na sercu odpowiedzcie sobie na pytanie, ile z nich popełniacie.

 

1) Za dużo, za szybko, za mocno

Któż nie chciałby szybko osiągnąć efektu? Bez względu na to, co trenujecie, zapamiętajcie jedno: cudów nie ma. Najlepszą drogą do osiągnięcia sukcesu jest systematyczna praca, nie ma drogi na skróty. Wielu próbuje ją znaleźć i narzuca sobie zbyt duże obciążenia. Biegacze trenują za dużo i za szybko, a na siłowni wiele osób zabiera się za zbyt duże obciążenia, co skutkuje znacznym pogorszeniem techniki wykonywanych ćwiczeń. Jedno i drugie jest prostą ścieżką do kontuzji. Pamiętajcie, że nawet tak proste ćwiczenia jak brzuszki czy pompki należy wykonywać starannie i poprawnie technicznie. Wtedy przynoszą najlepszy efekt i są bezpieczne. Dodatkowo zbyt ciężkie treningi mogą prowadzić do zniechęcenia, za którym krok w krok podąża brak systematyczności i wszystko zaczyna się sypać.

 

2) Trenowanie za wszelką cenę

Tym, co odróżnia amatorów od profesjonalistów, jest umiejętność odpuszczenia, gdy trzeba. Amatorzy często się spinają i choćby się świat walił, trening chcą zrobić. A to błąd! Trzeba słuchać swojego organizmu, zwracać uwagę na to co się dzieje i kalkulować ryzyko. Np. mocna jednostka treningowa może przyśpieszyć rozwój infekcji i stracimy nie jeden trening, lecz tydzień. Wśród biegaczy „modne” jest bieganie w trudnych warunkach. „Ha, zobaczcie, mróz –20, a ja zrobiłem mocny trening” – taka temperatura może być zabójcza dla układu oddechowego. Błędem jest też trenowanie kosztem snu czy… (choć o tym rzadko się mówi) bliskich. Pamiętajcie, że sport jest piękny i ważny, ale ludzie wokół nas są ważniejsi.

Przeczytaj również  Noworoczne postanowienia, czyli jak zacząć dbać o siebie i nie polec

 

3) Ignorowanie bólu

Wśród biegaczy popularne jest powiedzenie, że każdą kontuzję można zabiegać. To oczywiście bzdura. Ból zawsze jest sygnałem od organizmu, że coś jest nie tak. Jeśli coś boli (i nie jest to zmęczenie mięśni, bo to akurat normalna sprawa), to trzeba coś z tym zrobić. Czasami wystarczy odpuścić i odpocząć, ale jeśli nie przynosi to efektów, niezbędna może być wizyta u fizjoterapeuty. Nawet lekki uraz, jeśli będzie zaniedbany, może prowadzić do poważnej kontuzji.

 

4) Brak rozgrzewki i schłodzenia

Wiele osób chcąc zaoszczędzić kilka minut w planie dnia, odpuszcza rozgrzewkę i schłodzenie, a to niezwykle istotne elementy treningu. Organizm (mięśnie, serce i cała reszta) potrzebuje trochę czasu, by się rozpędzić, im bardziej wszechstronna rozgrzewka, tym lepiej. Nie wolno też zapominać o schłodzeniu. Najlepiej działają lekkie aeroby, można pokręcić na rowerze, potruchtać (lub pomaszerować) na bieżni czy powiosłować na ergometrze. To nie musi być wiele, wystarczy kilka minut. Warto zrobić z tego dobry nawyk.

 

5) Lekceważenie regeneracji

Kolejną cechą odróżniającą wielu amatorów od zawodowców jest ignorowanie potrzeby odpoczynku. To bardzo zły nawyk i istotny błąd treningowy. Pamiętajcie, że efekt treningu jest budowany w czasie tzw. adaptacji. Chodzi o to, że siła czy wytrzymałość budują się nie w trakcie treningów, lecz pomiędzy nimi. Trening to niszczenie mięśni, które w czasie odpoczynku odbudowują się mocniejsze. Stąd też potrzeba rolowania, rozciągania, masażu, a przede wszystkim – odpoczynku. Najlepszą metodą na wzmocnienie efektów treningowych jest po prostu sen.

 

6) Ignorowanie diety

„Dużo trenuję, mogę więc jeść co chcę” – w jak ogromnym błędzie są osoby, które tak myślą! Jeśli zjecie mało wartościowy posiłek (tzw. junk food, czyli jedzenie śmieciowe), to owszem, na treningu go spalicie, bilans kaloryczny będzie poprawny. Ale przecież kalorie to nie wszystko. Niezwykle istotne jest dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości i jakości mikro- i makroelementów. Dobra dieta ma ogromny udział w sukcesie, bez względu na to, czy ktoś chce schudnąć, pokonać maraton, czy zrobić sześciopak na brzuchu.

Przeczytaj również  Rower zimą? Czy warto kupić rower tylko na zimę?

Znaczenie ma nie tylko to co, ale i kiedy zjemy. Wykonywanie treningu z obciążonym żołądkiem to duży dyskomfort i może się źle skończyć (a o tym, co zjeść przed treningiem już pisaliśmy). Oprócz pożywienia pamiętajcie też o nawadnianiu. Sportowcy powinni pić więcej niż osoby prowadzące siedzący tryb życia, więc nie zapominajcie o tym na co dzień. Nie chodzi bynajmniej o to, by jednorazowo wlać w siebie litr wody, bo ona zostanie po prostu przefiltrowana i będzie Wam się chciało siku. Należy regularnie pić mniejsze ilości.

 

7) Udawanie, że alkohol nie szkodzi

Jedno piwo po treningu? Według miejskiej legendy to świetne rozwiązanie, ale prawda wygląda zupełnie inaczej. Naukowcy nie mają wątpliwości co do tego, że alkohol przeszkadza w regeneracji. Odwadnia i wyrządza szkody w gospodarce wodno-elektrolitowej, przez co efekt treningu spada. Spożycie alkoholu utrudnia też zrzucanie wagi, gdyż organizm metabolizuje alkohol zamiast zająć się pokarmem. Częste i duże dawki alkoholu utrudniają odbudowywanie zapasów glikogenu w mięśniach i obniżają wydolność organizmu. Wszystko jest kwestią Waszego wyboru i kalkulacji. Piwo z kumplami po zawodach może być formą nagrody, ale należy pogodzić się z tym, że będzie ono miało negatywne skutki w regeneracji.

Comments

comments

Comments

comments