Święta Bożego Narodzenia oraz poprzedzające je liczne spotkania świąteczne i wigilie firmowe, klubowe itd. to czas, gdy wiele osób zapomina o ciężkiej pracy, jaką już wykonały i jaka jeszcze je czeka. A przecież lada moment sylwester i kolejne imprezy noworoczne, no i karnawał. Tygodnie treningów, często wyrzeczenia, a wszystko po to, by wszystko zepsuć przy świątecznych stołach… Jeśli zapomnicie o tym i za bardzo sobie pofolgujecie, to już niedługo będziecie wyglądać podobnie do świętego Mikołaja. Co zrobić, by Wasza dieta w święta nie przegrała?

 

Czy absolutna dieta w święta ma sens?

Oczywiście, nie namawiam do ascezy i uważam, że nie wolno zawieść tych wszystkich, którzy przygotowują świąteczne smakołyki, ale polecam pod Waszą rozwagę umiar we wszystkim, co spożywacie. A w szczególności w degustacji wszelkiego rodzaju klusek, pierogów, słodyczy i alkoholu. Rozumiem, że rodzinne spotkania nie sprzyjają treningowemu grafikowi, ale Wasi najbliżsi na pewno znajdą sposób, by wytłumaczyć sobie, że dzięki odrobinie ruchu będziecie jeszcze bardziej uśmiechnięci, radośni i pełni energii.

 
Sam co roku w Wigilię, gdy wszyscy udają się na pasterkę, pozdrawiam ich uśmiechem i macham, biegnąc tradycyjnie o północy przed siebie. Oni również pozdrawiają mnie, pukając się w czoło, choć każdego roku jakby słabiej…

 

Zjedzcie coś wcześniej

Pamiętam z dzieciństwa, jak często byłem karcony przez mamę za podjadanie w Wigilię, zanim świąteczne specjały trafiły na stół. Ale babcie brały mnie w obronę, mówiąc, że jeśli teraz coś zjem, to nie będę się tak objadał przy stole, a to przecież nieelegancko. I tak pochłaniałem ogromne ilości, ale sama zasada jest jak najbardziej prawdziwa i się sprawdza.

 

A potem połowę!

Oczywiście przy stole oczy chcą zjeść duuuuużo, ale wtedy wystarczy stosować zasadę „połowę tego, co chcą oczy”, której trzymam się na co dzień, nie tylko w święta. Nałóżcie sobie połowę lub mniejszą część zamierzonej ilości i spokojnie zjedzcie. A po 15–20 min będziecie wiedzieć, czy nadal się futrować, czy może jednak wystarczy. Mózg otrzymuje sygnał o sytości żołądka z dużym opóźnieniem i to jest główny powód przejadania się.

Przeczytaj również  Zbilansowana dieta sportowca – mikroelementy

Wybierajcie najlepsze kąski

Wszyscy wiemy, co mówią mamy, babcie i żony przy stole: „Spróbuj tego jeszcze” albo „Musisz wszystkiego spróbować”, „Zjedz, zjedz, to domowe, nie zaszkodzi ci”, ewentualnie „Jak to? Tego nie spróbujesz, a ja tyle godzin stałam w kuchni…”. Czasem trudno odmówić, wydaje się, że nie uniknie się „degustacji” w pełnym wymiarze. W takiej sytuacji powtarzam, że chętnie spróbuję wszystkiego, ale spróbuję, a nie zjem wszystko. Dodając, że również wiele miesięcy stałem w kuchni trenuję, by osiągnąć swój cel. Oczywiście, kończy się to porcjami na wynos, ale wtedy najczęściej idą do zamrażarki. Tym sposobem nie tylko mam zapewnione wspaniałe posiłki na kolejne dni lub tygodnie, lecz także duch świąt unosi się w mojej kuchni dużo dłużej. Jeśli jeszcze w połowie stycznia ponownie skomplementujecie to czy owo, to po Wielkanocy też nie będziecie musieli martwić się o zapasy do czerwca!

 

Pijcie z umiarem

A co do picia, to oczywiście nie zachęcam do picia alkoholu w ogóle, ale w praktyce kieliszek czy dwa wina lub domowej nalewki jeszcze nikomu nie zaszkodziły, a odpowiednio spożyte mogą wspomóc żołądek w procesie trawienia w ten ciężki dla niego czas. I oczywiście tylko do posiłku lub bezpośrednio po nim. Wszystko jest dla ludzi, ale oczywiście z umiarem. Pamiętajcie, że jeśli z czymkolwiek przesadzicie, a szczególnie z alkoholem, to odchorujecie to do trzech dni, ale odpracowywać będziecie to kilka tygodni.

 

Rozmawiajcie przy stole, jak najwięcej!

Dzięki temu się nie przejecie! Jeśli jemy wolniej, to zjemy mniej, bo nasycimy się, zanim zdążymy wrzucić w siebie za dużo. Może to oczywiście doprowadzić do sytuacji, że będziemy sięgać częściej po coś dobrego, ale to akurat jest bardzo dobre. Zgodnie z zasadą: więcej małych posiłków niż jeden czy dwa duże. A jeśli między posiłkami uda Wam się wyciągnąć rodzinę na spacer, to już pełny sukces.

Przeczytaj również  Kibice i ich akcesoria – wsparcie dla drużyny

 

Wstawajcie od stołu, wychodźcie z domu

Ruch w każdej formie jest wskazany jako pauza między posiłkami. Zarówno treningi (o czym za chwilę), jak również po prostu ruch, najlepiej na świeżym powietrzu, ale także wspólne kolędowanie przy fortepianie. Każda forma zmiany „pozycji” siedzącej przy stole, wpływa pozytywnie na Wasz organizm. Oczywiście, jesteście przyzwyczajeni do trybu siedzącego przez wiele godzin w ciągu dnia, w tym czasie jednak pracujecie i choć nie zawsze zdajecie sobie z tego sprawę, to pracując umysłowo też spalacie kalorie, a nie ładujecie się nimi. Kolejna zatem zasada, czyli „nie wstawaj od stołu”, okazuje się niesłuszna. Wstawajcie, wstawajcie!

 

Święta to nie wymówka!

Ile to razy, dzwoniąc lub umawiając się na trening w święta, słyszałem: „No proszę cię! Są święta, daj się wyspać!” (lub odpocząć). Jestem w stanie to zrozumieć, tak po ludzku, ale Wasz organizm nie wie, że są święta. Zapamiętuje dni tygodnia, w które odbywa się określony rodzaj treningu czy odpoczynku. Jeśli, na przykład, trenujecie do wiosennego maratonu i w niedzielę o godzinie startu macie zaplanowany cotygodniowy trening objętości na niskim tętnie, a Wigilia wypada w niedzielę, to dla własnego dobra nie odpuszczajcie. Wyobraźcie sobie, że zawsze po powrocie z pracy o określonej porze czeka na Was współmałżonek (lub partner) z ciepłym obiadem albo kolacją. A któregoś dnia przychodzicie, jesteście głodni, marzycie o wspólnym posiłku, a tu nie dość, że nie ma obiadu, to w ogóle nikogo nie ma w domu…

W imieniu własnym oraz całego zespołu życzę Wam Świąt pełnych radości, wolnych od trosk i żeby zostawiły Wam one cudowne wspomnienia czasu spędzonego z najbliższymi.

 

Wesołych Świąt!

Comments

comments

Comments

comments