Początek września to nie tylko nowy rok szkolny. To też czas na studenckie wyjazdy – wielu studentów, a przynajmniej kiedyś tak bywało, cały lipiec i sierpień pracowało po to, żeby we wrześniu udać się na upragnione wakacje!

 

Studenckie wyjazdy po lecie w pracy

Żakowie imali się różnych zajęć. Zbierali jagody, truskawki, wyjeżdżali zagranicę pracować, zatrudniali się w rodzimych kurortach. Właściwie studencką brać można było spotkać niemal wszędzie. Ale najbardziej popularną branżą była, jest i pewnie zawsze będzie gastronomia. Nie dziwi więc, że po ciężko przepracowanych dwóch miesiącach, gdy większość turystów i urlopowiczów wracała do pracy i szkół, studenci jechali odpocząć. Zazwyczaj aktywnie i na sportowo.

 

Góry, schroniska i plecaki

To właśnie góry najbardziej kojarzą mi się ze studenckimi wyjazdami. Może dlatego, że sam od dziecka chodziłem po górach i kocham je całym sercem. A może dlatego, że górskie wędrówki z plecakiem od schroniska do schroniska były  jednym z najtańszych sposobów na spędzanie wakacji, a jednocześnie jednym z najciekawszych. W ciągu dnia wędrówka i kontakt z przyrodą, po południu i wieczorem w schronisku nawiązywanie nowych znajomości, śpiewy przy ognisku i dyskusje do rana. Warto pamiętać też o naszych poradach dla wybierających się w góry!

 

Jeziora, namioty i żagle

Równie popularne były wypady nad jeziora lub wyjazdy stricte żeglarskie. W tym przypadku potrzebny był nieco większy budżet, ale nadal było to w zasięgu studenckiego portfela, szczególnie takiego, o którego zawartość właściciel zadbał w lipcu i sierpniu. Pole namiotowe, przystań, pomost, żagle, pływanie wpław, siatkówka, badminton, ringo i inne sportowe aktywności, a wieczorem karty, ognisko, gitara i dyskusje do rana.

 

Obozy wędrowne

Studenckie wyjazdy to także obozy wędrowne. Dziś to forma już nieco zanikająca, ale uwierzcie mi, kiedyś bardzo popularny sposób na aktywny wypoczynek. Rano plecak na ramiona i praktycznie przez cały dzień od śniadania do kolacji szło się, szło i szło. Oczywiście zdarzały się przerwy na obiad, jeśli nadarzyła się okazja, ale głównym źródłem energii podczas wędrówki było to, co przygotowało się rano na drogę. Spało się zazwyczaj w namiotach, a plan wędrówki był tak pomyślany, by pole namiotowe znajdowało się punkcie docelowym i żeby dotrzeć tam, dopóki sklep będzie otwarty. Stopień trudności nieco mniejszy niż w górach, ale często pokonywane odległości były dużo większe.

Przeczytaj również  #AmbasadorGOSport Nikodem Finke: Małe kroki, wielkie rezultaty. Metoda małych, czasem niezauważalnych kroków jest najlepsza!

 

Wakacje na dwóch kółkach

Rowerem można dojechać wszędzie lub prawie wszędzie. Raczej trekkingowym niż szosowym, ewentualnie górskim. A skoro można dojechać wszędzie, to dlaczego nie wziąć namiotu, trochę najpotrzebniejszych rzeczy, wrzucić w sakwy, zebrać paczkę fajnych ludzi i ruszyć w ten sposób na długie zwiedzanie? Szczególnie teraz, gdy kraj staje się coraz bardziej przyjazny turystyce rowerowej. Kiedyś było nieco trudniej o sprzęt, nie każdy mógł sobie na niego pozwolić, ale jakoś się jeździło i też dawaliśmy radę. A ile przygód i spotkań było po drodze, tego chyba nikt nie zliczy! Wystarczy dobrze się do tej wyprawy rowerowej przygotować!

 

Może morze?

Za moich czasów studenckie wakacje nad morzem były zazwyczaj domeną tych nieco zamożniejszych żaków, co nie znaczy, że nie było tam pól namiotowych i nie można było spotkać statystycznego studenta. Ale też jest prawdą, że wrzesień nad morzem nie jest już tak atrakcyjny jak letnie miesiące. A może dzięki temu właśnie paradoksalnie warto je wtedy odwiedzić? Z pewnością dzięki unikniemy tłumów! Dzisiaj, zwłaszcza gdy wszelakie sporty wodne – surfing, wakeboard czy kite, do których potrzebny jest dobry wiatr, cieszą się ogromną popularnością, nie można dobrze bawić się nad morzem i we wrześniu.

 
Spływy kajakowe, wspinaczka i wiele innych to także tradycyjnie pomysły na studenckie wyjazdy. Oczywiście dzisiaj możliwości jest dużo więcej, czasy się zmieniły, inna jest dostępność różnych form spędzania wolnego czasu. Wydaje mi się jednak, że klasyka, czyli góry, plecaki, schroniska, namioty nad jeziorem lub rowerowe rajdy i wycieczki nie starzeją się i wciąż są bardzo popularne wśród studenckiej braci. Cieszyć może zatem fakt, że dostępność i jakość wszelkiego potrzebnego wyposażenia jest większa, a ceny są relatywnie niższe niż kiedykolwiek. Jadę we wrześniu w góry dwa razy i jestem przekonany, że kilka wieczorów spędzę wśród studenckiej młodzieży przy niejednym ognisku.

Comments

comments

Comments

comments