Wielu biegaczy nie wyobraża sobie wyjścia na trening bez słuchawek. Nie brakuje też takich, którzy z muzyką nie biegają nigdy. Jak więc robić? Czy bieganie z muzyką, czy może jednak lepiej truchtać bez niej? GO Sport wskazuje najważniejsze plusy i minusy obu rozwiązań.

 

 

Zalety biegania z muzyką

Osoby lubiące trenować z słuchawkami na (lub w) uszach najczęściej podkreślają, że uprzyjemnia i urozmaica to czas spędzany na bieganiu. Mówiąc wprost: muzyka zabija nudę! Słuchanie ulubionych kawałków jest przyjemnością samą w sobie. Łatwiej wówczas zająć myśli czymś innym niż to, ile kilometrów zostało jeszcze do końca. Z motywacją nie będzie wtedy problemu.

Ale muzyka to tylko jedna rzecz, jakiej możemy słuchać na treningu. Co poza tym? Po pierwsze: audiobooki. Książki słuchane zyskują na popularności, w tym formacie kupić można naprawdę sporo dobrych tytułów. Gdy znajdziecie dobrą książkę audio, to polecam umówić się samemu ze sobą, że słuchacie jej tylko podczas treningu. Wciągający tytuł sprawi, że na kolejne bieganie czekać będziecie z wytęsknieniem.

Długie wybieganie jest też świetnym czasem, by nadrobić zaległości w odsłuchiwaniu zapisanych podcastów czy wykładów z konferencji TEDx. Gdy znajdziecie coś ciekawego w internecie, zapiszcie sobie i odsłuchacie podczas biegania.

Odpowiedni wybór muzyki będzie pomocny w utrzymaniu odpowiedniego rytmu biegu. Wielu początkujących biegaczy za wolno przebiera nogami – inaczej mówiąc, ma za niską kadencję. Wg wielu trenerów, idealną kadencją w trakcie biegania jest około 180 kroków na minutę. Muzyka z odpowiednim bitem sprawi, że dużo łatwiej będzie Wam tę kadencję utrzymywać. Po jakimś czasie zaczniecie robić to bezwiednie.

 

Wady biegania z muzyką

Pierwsze, co przychodzi do głowy, gdy myślimy o bieganiu z słuchawkami, to… fakt, że mamy je na uszach. Chodzi o izolację od otoczenia. Łatwo zapomnieć wtedy o świecie, co może powodować niebezpieczne sytuacje, łącznie z zagrożeniem życia, gdy nie zauważycie samochodu przy przebieganiu przez jezdnię.

Przeczytaj również  Najlepsze prezenty świąteczne dla biegacza

Chodzi jednak nie tylko o izolację od otoczenia, ale i samego siebie. Wsłuchiwanie się we własne ciało pomaga dostrzec sygnały z niego płynące. Gdy damy się ponieść muzyce, łatwo jest przesadzić z intensywnością treningu (za mocne trenowanie to w ogóle częsty błąd początkujących, nawet jeśli mają sensowny plan treningowy). Z drugiej strony, gdy za bardzo zajmiemy myśli słuchaniem, łatwo jest nie zauważyć, że coś dzieje się nie tak z organizmem.

 

A co z wygodą?

Jeśli chodzi o bieganie z słuchawkami, to mnie bardzo przeszkadza niewygoda. Nawet gdy mam słuchawki, które dobrze trzymają się w uchu, to po 30 czy 45 minutach (nie trzeba więcej) dosłownie wypływają one z ucha razem z potem i coraz częściej muszę je poprawiać. Nie wypadają słuchawki większe, ale wtedy problemem jest sam rozmiar – uciskają, uwierają i po 30–45 minutach po prostu powodują ból. Część osób biega w dużych słuchawkach nausznych. Te stanowią jednak dodatkowy „system grzewczy” dla głowy, która i tak spływa potem, więc takie rozwiązanie u mnie też się nie sprawdza.

Niestety, ze słuchawkami jest tak, że każdy z nas ma inne uszy (co więcej, może być tak, że lewe ucho będzie inne niż prawe), co znaczy, że słuchawki X, które doskonale pasują biegaczowi A, wcale nie muszą pasować Wam. Pozostaje eksperymentować, szukać, testować. W niektórych sklepach słuchawki można przymierzyć na miejscu – to przydatne rozwiązanie.

Comments

comments

Comments

comments