Złota polska jesień definitywnie już za nami. Zbliża się listopad, najmniej ulubiony przez biegaczy miesiąc. Kojarzy się on głównie z treningami po ciemku, w zimnie, wietrze i deszczu. GO Blog podpowiada, jaka odzież do biegania sprawdzi się najlepiej w takich warunkach.

Gdy zastanawiacie się, co włożyć na siebie danego dnia na trening, pamiętajcie, że odczuwanie ciepła to bardzo indywidualna sprawa. Jeden kurtkę zakłada przy ośmiu stopniach, a drugi przy minus ośmiu. Dlatego warto brać pod uwagę doświadczenia własne, a nie innych. W dzisiejszym tekście przedstawię Wam kilka zasad, których zastosowanie pomoże w doborze odpowiedniego ubrania na bieganie.

   

 

Nie za ciepło

Błędem, który popełnia wiele osób, jest przegrzewanie się. Pamiętajcie, że wychodząc na zewnątrz nie jesteście jeszcze rozgrzani, a bieg (nawet w pierwszym zakresie) to spory wysiłek i organizm będzie się w trakcie rozgrzewał. Jeśli stoicie pod blokiem i robicie krążenia ramionami czy wymachy nogami i nie odczuwacie chłodu, to znaczy, że jesteście ubrani za ciepło.

 

Na cebulkę, czyli warstwami

Wychodząc jesienią czy zimą na bieganie, warto ubrać się „na cebulę” – czyli lepiej wziąć więcej cieńszych warstw niż jedną grubą. To umożliwi nam pozbycie się części w razie, gdyby było za ciepło. Założenie na siebie koszulki biegowej i ciepłej bluzy sprawia, że po zdjęciu wierzchniej warstwy, zostaniemy w krótkim rękawku, lepsze będą dwie cieńsze bluzy, w razie czego jedną można przewiązać w pasie i kontynuować trening bez niepotrzebnego przegrzewania się.

 

Chroń się przed wiatrem

To, co bardzo wychładza (szczególnie w trakcie długich treningów), to nie nominalna temperatura, lecz wiatr. Różnicę poczujecie, biegnąc pod wiatr i z nim. Gdy wieje w plecy, praktycznie nie czujemy chłodu, ale w trakcie biegu pod wiatr można naprawdę zmarznąć. Dlatego warto w biegowej szafie mieć koszulkę, bluzę lub kurtkę z windstopperem, czyli warstwą, która jest bardzo wiatroszczelna, a jednocześnie oddychająca. Dzięki temu unikamy jednocześnie wychłodzenia i przegrzania.

Przeczytaj również  Jaka powinna być dieta sportowca? Rozmowa z ekspertem Haliną Tarczyńską

 

A może trzy-czwartki?

W poszukiwaniu komfortu cieplnego sięgamy po różne rozwiązania nie tylko na górną część ciała, lecz także na nogi. Sam jestem wielkim fanem legginsów 3/4, które z jednej strony zabezpieczają kolana i uda przed chłodem, a z drugiej pozwalają na wietrzenie łydek. Pamiętajcie przy tym jednak o skarpetkach. Gdy jest chłodniej, warto zabezpieczać bardzo wrażliwe ścięgna Achillesa. Krótkie letnie skarpety mogą nie być  najlepszym rozwiązaniem na listopadową pogodę.

 

Długie spodnie do biegania, cz trzy-czwarte?

 

Chroń głowę i dłonie

Z dzieciństwa pamiętacie zapewne słowa „nie chodź bez czapki, przez głowę ucieka najwięcej ciepła”. Choć hipoteza ta okazała się być nieprawdziwa (zbadali to parę lat temu naukowcy University of British Columbia, więcej o temacie w tym artykule), to o głowę warto dbać, gdyż jest to delikatna część ciała, która praktycznie nie posiada zabezpieczenia w postaci warstwy tłuszczu. Łatwo wychładzają się też uszy. Ja bardzo lubię biegać w chustach wielofunkcyjnych. Z takiej chusty można zrobić zarówno opaskę, jak i czapkę, a jest ona relatywnie cienka, dzięki czemu głowa się nie przegrzewa.

Mocno narażone na wychłodzenie są też dłonie, acz to bardzo indywidualna sprawa. Mnie często zdarza się biegać w krótkich spodenkach i rękawiczkach, bo bardzo nie lubię, gdy marzną mi ręce. Grubość rękawiczek biegowych powinna być dopasowana do warunków. Dla największych zmarzluchów dostępne są takie z warstwą wiatrochronną, a gdy dodatkowo są np. polarowe, to żadne mrozy nie będą straszne.

 

Bądź widoczny

Wielu z nas większość jesienno-zimowych treningów robi w ciemności, bo czas na bieganie mamy albo wcześnie rano przed pracą, albo wieczorem – po pracy i wypełnieniu obowiązków domowych. Warto wtedy zadbać o to, by być widocznym na drodze. Nawet jeśli biegacie po chodniku, to pamiętajcie, że po chodnikach poruszają się też rowerzyści czy użytkownicy hulajnóg i wielu innych pojazdów. Wystarczy niewielkie mrugające światełko, które zwróci uwagę innych użytkowników dróg i chodników. Taki drobiazg może Wam uratować zdrowie.

Przeczytaj również  #AmbasadorGOSport – Katarzyna Górniak i Tomek Bomba o podbiegach

 

Comments

comments

Comments

comments