Trzy medale mistrzostw Europy, jedyny do niedawna awans na mistrzostwa świata i 100-proc. frekwencja na igrzyskach olimpijskich – lata 60. były świetnym okresem dla polskiej koszykówki. A wszystko zaczęło się w 1963 r. we Wrocławiu. GO Blog zaprasza na wspólne wspomnienia.

 

„Wielkie przetasowanie w hierarchii europejskiej koszykówki” – zatytułował swój okładkowy artykuł z 14 października 1963 r. „Przegląd Sportowy”. W tytule tym nie było ani krzty przesady – prowadzeni przez Witolda Zagórskiego kadrowicze zdobyli srebrny medal. Do dziś jest to największy sukces w historii polskiego basketu.

Polacy byli gospodarzem turnieju, który odbył się w dniach 4–13 października 1963 r. Całe mistrzostwa rozegrano we wrocławskiej Hali Ludowej. Prawie każdego dnia grano osiem spotkań (łącznie 16 drużyn rozegrało 72 mecze), pierwsze o 9 rano, a ostatnie o 21:30.

 

Zwycięstwo z faworytem na start

Biało-czerwoni na dzień dobry pokonali Hiszpanię 79:76, co było sporą niespodzianką. Przybysze z Półwyspu Iberyjskiego byli bowiem, w przeciwieństwie do Polaków, w gronie faworytów turnieju. Ten mecz był początkiem pięknej przygody polskich koszykarzy.

Wprawdzie w drugim spotkaniu Biało-czerwoni ulegli przyszłym mistrzom świata z ZSRR, ale potem było już tylko lepiej. Polacy pokonali po kolei: Rumunię, Francję, Finlandię, NRD i Czechosłowację. Drugie miejsce w grupie B dało im awans do półfinału.

Tam na naszą reprezentację czekali utytułowani Jugosłowianie – ówcześni wicemistrzowie Europy i świeżo upieczeni wicemistrzowie świata z Brazylii (turniej rozegrano w maju tego samego roku). Do przerwy Polska wygrywała 47:40 i prowadzenie to udało się utrzymać. Mecz zakończył się wynikiem 83:72.

 

Polacy w finale mistrzostw Europy 1963

To oznaczało, że reprezentacja Polski zdobędzie co najmniej srebrny medal. W finałową niedzielę 13 października 1963 r. Hala Ludowa była pełna. – Ludzie nie poszli do pracy, a były nawet takie przypadki, że przez megafony wywoływano z widowni dyrektorów zakładów, by zgłosili się w pilnej sprawie – te słowa Mieczysława Łopatki (jeden z najlepszych Polaków na turnieju) przewijają się w każdej relacji z tego dnia.

Przeczytaj również  Zmęczenie czy przesilenie jesienne? Jak je pokonać?

Mimo walki, Polacy nie mieli jednak większych szans w starciu z gigantem zza wschodniej granicy i przegrali 45:61 (do przerwy 18:37). Mimo porażki da się ukryć, że drugie miejsce w tym turnieju było ogromnym sukcesem biało-czerwonej kadry. Zapoczątkował on świetny okres polskiej reprezentacji.

Trener Zagórski szybko stał się ważną i rozpoznawalną postacią w świecie koszykówki. Przyjaźnił się m.in. ze słynnym trenerem Boston Celtics Redem Auerbachem, tłumaczył też na język polski jego podręcznik do gry w koszykówkę.

Po zakończeniu wrocławskiego turnieju Zagórski pozostał na stanowisku selekcjonera kadry na długo, bo aż do 1975 r. Za jego kadencji Polacy zdobyli jeszcze dwa brązowe medale na mistrzostwach Europy (1965 i 1967) oraz dwa szóste miejsca na igrzyskach olimpijskich (1964 i 1968). W 1967 r. Biało-czerwoni, jedyny jak dotąd raz, zagrali na mistrzostwach świata.

 

Powrót na koszykarskie salony

Wkrótce jednak polskich kibiców basketu czeka duże wydarzenie. Po 52 latach przerwy polscy koszykarze wracają na arenę mistrzostw świata. Turniej zostanie rozegrany w Chinach od 31 sierpnia do 15 września br. Rywalami Biało-czerwonych w grupie A będą Chiny, Wenezuela i Wybrzeże Kości Słoniowej. Spotkania będzie można oglądać w TVP.

 

Comments

comments

Comments

comments